kochamy się ale nie możemy być razem bo mamy rodziny

Hej, Pisze tutaj bo zaraz umre ze smutku chyba. Pożegnałam sie niedawno z moją wielką miłością.Pojechal do domu.Mieszkamy w roznych krajach.Znamy sie juz 5 lat.Kochamy się,ale nie mozemy Moim zdaniem to była zwykła wymówka.Zresztą chłopak 23 letni sam może nie wie czego chce.Z jednej strony chciał być z Tobą a z drugiej widzę ,że jego rodzina ma na niego strasznie duży Ale przecież chcemy być razem. One muszą się gdzieś po drodze złączyć. Kochamy się. Dobrze nam razem. Może jeszcze nie trzeba tego zmieniać, może za rok, dwa – mówisz. Wtedy, kiedy poczujesz, że „to” w tobie się zmieniło. OK. Rok, dwa to nie jest dużo. Zaczekam. Co takiego może się wydarzyć przez 12 miesięcy. Albo 24? Wyszłam do niego, okazał się być milutkim, młodym, uroczym i przemoczonym do suchej nitki pieskiem, który był okrutnie wygłodzony, dałam mu kiełbaski, które zabrałam dla niego, jadł mi z ręki. Nie bałam się, bo widać było, że jest spokojny. Zjadł i chciał więcej, chciał później ze mną do domu. No ale, niestety, mamy na to marne szanse bez pracy nad sobą. Myślę, że nie wyrywamy się do zakładania rodziny także dlatego, że mamy niski poziom zaufania do państwa i jego pomocy, a to czyni posiadanie dzieci zbyt ryzykownym. W dzisiejszych czasach rodzicielstwo to ogromna inwestycja finansowa, czasowa i energetyczna. Online Bekanntschaft Meldet Sich Nicht Mehr. corobic Dołączył: 2013-03-02 Miasto: Liczba postów: 16 2 marca 2013, 10:53 Nie wiem jak to wszytko opisać. Nie chcę współczucia, żalu chcę oceny kogoś z zewnątrz... może jakiejś rady jak to więc zacznę od tego że jestem z moim X od pięciu lat. On już na początku bardzo dużo przeżył aby być ze mną. (kłopoty z moim byłym) Przez ten czas bardzo go pokochałam, a on mnie. Nie wyobrażamy sobie dalszego życia oddzielenie. Marzę o ślubie z nim i dzieciach, nie chcę innego faceta, on nie chce innej dziewczyny. Chociaż kłutnie są jak w każdym związku, dajemy radę je przetrzymać. Poza tym wiem że mogę mu ufać i ZAWSZE na nim polegać. Kocham go i serce pęka mi teraz w pół. Mam nawet myśli że skoro nie możemy być razem to nie chcę dalej żyć...A więc sytuacja jest taka. Ja mieszkam sama z moją mamą w wielkim domu pod miastem. Tata zmarł gdy miałam 12 lat i od tego czasu dziś mam 23 lata mieszkamy same z mamą która ma lat 60. Na swój wiek dobrze się trzyma ale nie wyobrażam sobie kiedyś jej zostawić tu samej bo wiem że nie poradzi sobie psychicznie jak i finansowo utrzymać tak dużego domu. Czuję że jest to mój obowiązek być z Nią i chcę z Nią być. Nie czuję się do tego zmuszona. Uważam że skoro ona zajmwała się mną i po śmierci taty starała się by nie zabrakło mi niczego to moją powinnością w zgodzie z własnym sumieniem byłoby po ślubie zamieszkać z nią, wspierać. Mieć na oku. Mój tata zawsze chciał żebym została tu w rodzinnym domu z tą myślą wybudował poddasze na którym mogłabym zamieszkać z męzem stworzyc osobne wejście/kuchnie/ mieszkanie. I tu pojawia się problem ponieważ mój X mieszka ze swoimi rodzicami na wsi w piętrowym domu, rodzice mają małe gospodarstwo i też zawsze chcieli aby mój X w przyszłości miał tam mieszkać na drugim piętrze ze swoją żoną. X nie chce słyszeć aby mieszkać kiedyś u mnie, a ja nie dopuszczam myśli by mieszkac u niego w domu z jego rodzicami którzy wiecznie we wszystko się wtrącają, buntują X na swoją stronę... wzbudzili w nim poczucie że musi się nimi zająć i ma tam zamieszkać z nimi chociaż jego rodzice mają dopiero 45 lat, są młodzi zdrowi jest ich dwoje... a moja mama jest sama, nie ma w nikim innym oparcia, do tego 60 lat na karku... Wczoraj po dwóch tydodniach zawieszenia naszego związku stwierdziliśmy że nie ma dla nas żadnego wyjścia... Rozmawialiśmy w aucie do rana... pierwszy raz tak na prawdę zdając sobie sprawę z tego jaka ta sprawa jest poważna. X powiedział mi że już dawno by mi się oświadczył, chciał się ożenić ale wie że nie ma rozstrzygnięcia tej sprawy z domami i to go blokuje.... oboje ryczeliśmy jak woły... do niczego słusznego nie doszliśmy... postanowiliśmy tylko znowu się rozstac i zobaczyć jak życie się bedzie toczyć osobno, co zmieni czas... ale czas nic tu nie zmieni i ja to wiem... serce łamie mi się w pół dlatego że wiem o tym że albo on albo żaden. Choć w życiu już wiele przeżyłam (śmierć taty, a wiec utrata bliskiej osoby) nie wyobrażam sobie stracić JEGO! A on mówi że nie wyobraża sobie życia bezemnie. Zaraz oszaleję... widzę jedyne wyjście... dla mnie życie się kończy i właśnie tego bym chciała... Nigdy nie zgodzę się na mieszkanie z teściami... tymbardziej że mam swój dach nad głową... dom przepisany w testamęcie przez tatę mnie... a w nim 60letnią matkę która potrzebuje opieki. Bardzo go kocham :( a on mówi że kocha mnie... nie wiem co zatem robić... skoro ten problem stoi pomiedzy nami... Uważam że skoro tak bardzo mnie kocha i nie wyobraża sobie życia bezemnie powinien zgodzić się wiedząc jaka jest sytuacja na zamieszkanie u mnie... on tak nie uważa... Edytowany przez corobic 2 marca 2013, 10:58 Dołączył: 2010-02-23 Miasto: Międzyrzec Podlaski Liczba postów: 4714 2 marca 2013, 11:44 dla mnie to dziwne, niby sie kochacie a sie rozstajecie z takiego powodu. Pierwszy poważny problem,a wy zamaisat jakos dojśc do porozumienia i się jakoś dogadac, to sie poddajecie. To wszystko pokazuje że nie barzo sie kochacie skoro nie mozecie razem pokonać problemu. Po drugie wszystko on musi, wszystko musi byc po Twojej stronie. Dlaczego uważasz że jego siostra powinna sprzedac dom który sobie buduje, to chyba nie jest Twoja sprawa. A ty mówisz że powinna go sprzedać i zamieszkać z rodzicami a Twój X pownien u Ciebie Dołączył: 2006-07-10 Miasto: Brighton Liczba postów: 1054 2 marca 2013, 11:50 ja także uważam, że jeśli na prawdę Cię kocha powinien zrozumieć Twoją sytuacje, bo bez dwóch zdań jesteś w gorszej sytuacji jeśli chodzi o Twoją mame, która jest starszą samotną osobą, na Twoim miejscu też bym chciała mieszkać z nią i on powinien to zrozumieć, ma dwoje rodziców, którzy są jeszcze młodzi...dziwna sprawa moim zdaniem... corobic Dołączył: 2013-03-02 Miasto: Liczba postów: 16 2 marca 2013, 11:55 dla mnie to dziwne, niby sie kochacie a sie rozstajecie z takiego powodu. Pierwszy poważny problem,a wy zamaisat jakos dojśc do porozumienia i się jakoś dogadac, to sie poddajecie. To wszystko pokazuje że nie barzo sie kochacie skoro nie mozecie razem pokonać problemu. Po drugie wszystko on musi, wszystko musi byc po Twojej stronie. Dlaczego uważasz że jego siostra powinna sprzedac dom który sobie buduje, to chyba nie jest Twoja sprawa. A ty mówisz że powinna go sprzedać i zamieszkać z rodzicami a Twój X pownien u Ciebiewłaśnie nie powiedziałam tego... powiedziałam że nikt nie może im nic narzucić... ewelka16 2 marca 2013, 11:57 Smutne. Tak naprawdę ja bym dążyła do tego, aby być szczęśliwa. Swoją drogą, ty masz 23 lata, twój facet ile? Powiedzmy, że też te 23-24 i nadal się rodziców słucha? Chociaż. Co ja gadam. Na wsi są inne reguły. Ja bym się z nim rozstała, mówię Ci to szczerze, znam tyle historii jak to rodzice na wsi rozbijali małżeństwa dzieci... Taka prawda, moherki latają do kościoła, a w domu zięć nie ma prawa głosu, bo mamusia wie lepiej. Przykro mi. Ale ja bym się rozstała. Edytowany przez ewelka16 2 marca 2013, 12:07 Dołączył: 2012-01-08 Miasto: Kraków Liczba postów: 2217 2 marca 2013, 11:58 A według mnie - może to brutalnie zabrzmi - nie kochacie siebie nawzajem tak naprawdę. Gdyby tak było, bylibyście w stanie rzucić wszystko dla siebie. Ty jesteś pod wpływem mamy, on pod wpływem rodziców. Mentalnie jesteście dziećmi. A dzieci nie moga stworzyć stabilnego Wasza miłość była tak wielka, odeszlibyście od obojga rodziców i stworzyli WŁASNY dom. Nie mówię tutaj, że macie porzucić rodziców i odciąć się od własnych korzeni. Ale wystraczy pomoc mamie w finansach (wspominasz, że nie będzie jej stać na utrzymanie wilekiego domu) oraz odwiedzanie swoich rodziców, aby nie czuli się dojrzeć i stworzyć dobry związek trzeba odciąć pępowinę. I Twoją i Twojego partnera. Dołączył: 2012-06-19 Miasto: Katowice Liczba postów: 3656 2 marca 2013, 12:05 nainenz napisał(a):Coś mi tu śmierdzi...skoro tak strasznie Cie kocha, to powinien zamieszkać z Toba. Z tego co piszesz, mama jest sama...ma tylko Ciebie, a jego rodzice są oboje. Miłosć to kompromisy...a on tak normalnie zgodził się na rozstanie...a może wspólna rozmowa z jego im sytuacje...jesli nie zrozumieja to sa bez serca ewelka16 2 marca 2013, 12:09 Bubusia166 napisał(a):A według mnie - może to brutalnie zabrzmi - nie kochacie siebie nawzajem tak naprawdę. Gdyby tak było, bylibyście w stanie rzucić wszystko dla siebie. Ty jesteś pod wpływem mamy, on pod wpływem rodziców. Mentalnie jesteście dziećmi. A dzieci nie moga stworzyć stabilnego Wasza miłość była tak wielka, odeszlibyście od obojga rodziców i stworzyli WŁASNY dom. Nie mówię tutaj, że macie porzucić rodziców i odciąć się od własnych korzeni. Ale wystraczy pomoc mamie w finansach (wspominasz, że nie będzie jej stać na utrzymanie wilekiego domu) oraz odwiedzanie swoich rodziców, aby nie czuli się dojrzeć i stworzyć dobry związek trzeba odciąć pępowinę. I Twoją i Twojego na wsi inaczej się żyje. Uwierzcie. Rodzice tak manipulują dziećmi, rozbijają związki. To nie to, co w miastach. Tam jest inna mentalność. Wiem co mówię, sama byłam "w środku" takiej rodzinki ze wsi. Byłam w związku z chłopakiem ze wsi, a jak z nim zerwałam, to nawet nie chce sobie przypominać, co było. Rodziny tam się wspierają, co oznacza tyle, że po zerwaniu dostałam masę dziwnych telefonów, gróźb, po prostu taka tam jest mentalność... Dołączył: 2012-10-30 Miasto: Wrocław Liczba postów: 316 2 marca 2013, 12:09 Mama nie utrzyma sama tak wielkiego domu? to niech go sprzeda i kupi sobie mieszkanko w którym będziecie ją bardzo często odwiedzać i pomagać. Nie radziłabym też mieszkać u teściów. Najlepiej na swoim, nikt się Wam nie będzie wtrącał. chunky 2 marca 2013, 12:11 haneczka19011988 napisał(a):moim zadaniem rodzice zyc wiecznie nie beda a ty zostawisz partnera na cale zycie przez nich mama ma 60 lat młoda jego rodzice sobie poradza najlepiej wynajmijcie razem gdzie indziej na jakies 5 lat a potem zdecydujecie co dalej mysle ze do twojej mamyProblemem nie jest tu gdzie zamieszkac tylko ze on nie chce odejsc od rodzicow, wiec na wynajecie czegos tez sie nie zgodzi. Zreszta jak ona cos wynajmie z nim i tak bedzie musiala pomagac fiansowo mamie bo przeciez napisala ze mama nie dalaby rady utrzymac tak duzego domu sama. Jestes jeszcze mloda, teraz wydaje sie ze to wielka milosc, ale co to za milosc skoro on nawet nie potrafi zrozumiec w jak ciezkiej sytuacji jestes. Moja mama ma 57 lat i nigdy nie pozwolilabym jej zostac samej. Jego rodzice sa mlodzi, maja siebie i jeszcze corke , ktora bedzie mieszkala bliziutko wiec sa strasznymi egoistami starajac sie na sile zatrzymac Twojego chlopaka. W tej sytuacji powinno sie wybrac mniejsze zlo a ewidentnie widac ze on nie potrafi tego przeanalizowac, po co Ci taki maminsynek, ktory jak marionetka jest sterowany przez swoich rodzicow? Poczekaj na prawdziwego, dojrzalego faceta, ktory nie bedzie sie bal Toba "zaopiekowac" Edytowany przez chunky 2 marca 2013, 12:12 chunky 2 marca 2013, 12:15 jooogusia napisał(a):Mama nie utrzyma sama tak wielkiego domu? to niech go sprzeda i kupi sobie mieszkanko w którym będziecie ją bardzo często odwiedzać i pomagać. Nie radziłabym też mieszkać u teściów. Najlepiej na swoim, nikt się Wam nie będzie wtrącał. A ty bys sprzedala dom, ktory ma dla Ciebie az tak wielka wartosc sentymentalna?? Nie jest ona tutaj w podbramkowej sytuacji aby decydowac sie na taki krok, a zreszta gdzie na wsi sa bloki z mieszkaniami?? Jakby stanowił z nim jedność. Skłonił się niczym po zakończeniu udanego występu przed pełną podziwu publicznością. Tamten wzruszył ramionami. Za dnia czasami wychodzą z miasteczka, żeby skontrolować pracujących na polach lub zadbać, by na noc wszyscy wracali.. Teraz był już dorosły i nie musiał słuchać poleceń starszego brata, ale wciąż był narażony na jego wymówki. Czuł, jak wystaje mu z pleców. Nie wiem. Nie mam wyboru. Chłopak dopiero teraz uświadomił sobie, iż polanę otaczali ukryci w mroku ludzie. Oczywiście, należy ci wybaczyć twoją agresywność, i tak niczego innego się nie spodziewałem. Uśmiechali się głupawo. Może i nie wiedział zbyt wiele o tym jej Stwórcy, ale za to widział wcześniej duchy dobre i złe. Oplotły, omotały mrocznego stwora. Dopóki chłopak jest tutaj, masz zrezygnować z kontroli nad skrzywił się zdegustowany... W ich rodzinnych domach zawsze ktoś jest, a młoda para potrzebuje intymności. Cześć... Mamy z chłopakiem duży problem. Dobrze nam jest ze sobą i naprawdę nie mogłam na nikogo lepszego trafić. Czasami mi się wydaje, że jest aż za dobrze, bo ciągle chciałabym się do niego przytulać, a może nawet coś więcej. Chyba nie ma w tym nic dziwnego w tym wieku? Mamy już po 18 lat, więc na gimnazjalistów nie trafiło. Wiemy skąd się biorą dzieci i jesteśmy odpowiedzialni. Jak na swój wiek, to nawet bardzo. Ale wiecie co? To wszystko jest bardzo utrudnione. Mieszkamy oboje ze swoimi rodzicami i gdzie mamy się spotykać? Ja już nie mam pomysłów, a naprawdę się kochamy. Od początku było pod górę. Pamiętam jak moja mama nas przyłapała i potem miałam w domu awanturę. Weszła do mojego pokoju, a chłopak był we mnie wtulony. Na łóżku. Jej się to nie mieści w głowie, bo przecież jestem jej małą córeczką. Zachowała się tak, jakby nas nakryła na seksie, a tylko obok siebie leżeliśmy. Od tego czasu on rzadko u nas bywa i nawet się nie dziwię. Boi się mojej matki. Ojca też, bo chociaż mało mówi, to widać, że coś mu nie pasuje. Według nich nie powinnam mieć jeszcze chłopaka, a na pewno nie być z nim tak blisko. Byliśmy razem w kinie na maratonie filmowym, skończyło się to późno w nocy, a wcale nie chcieliśmy się rozchodzić do domów. Pocałował mnie i jakoś tak się potoczyło, że poszliśmy w krzaki i wiedzie, co to oznacza. Wtedy liczyło się tylko to, żeby mieć święty spokój i rozładować napięcie, ale teraz to jest dla mnie upokarzające. Zachowaliśmy się jak jacyś bezdomni albo zboczeńcy. Całe szczęście, że nikt nas nie przyłapał i nie zadzwonił na policję, bo wtedy już naprawdę byłoby źle. Ja wiem jak to głupio brzmi, ale jeśli nie w krzakach, to gdzie my możemy być ze sobą blisko? Nasze domy odpadają, na hotele więcej nas nie stać, nikt nam mieszkania nie użyczy. Ja już nie wiem, jak to ma dalej wyglądać. Matura dopiero za rok, potem może nam się uda gdzieś wyjechać. Ale nikt normalny tak długo nie wytrzyma. Póki jest ciepło, to jeszcze można pojechać do jakiegoś lasu albo w nocy pójść do parku. Ale co potem? Nie będę się z nim kochała, jak spadną wszystkie liście i ktoś mógłby nas zobaczyć, albo jak śnieg spadnie. Tylko mi nie mówcie, że w takim razie seksu ma nie być. Nie jestem jakąś gimnazjalistką, która robi to dlatego, że ktoś ją namówił. Ja naprawdę tego chcę, bo kocham tego chłopaka. Inni jakoś nie mają takich problemów. Zawsze znajdą chwilę, kiedy są razem w domu, u jednego lub drugiego. U nas się tak nie da. Moja mama pracuje w domu i ciągle tu jest, u niego są siostry. Nawet myślałam ostatnio, żeby zrezygnować z pójścia na wesele kuzynki. Rodzice by wtedy wyjechali i on mógłby do mnie przyjść. Na to się nie zgodzili. Ciekawe, jak to ma dalej wyglądać. Nie chcę już chodzić po krzakach, jak jakaś nienormalna, a czasami nie da się nad tym zapanować. Jak jest ciśnienie, to trzeba coś z nim zrobić. Po wszystkim czuję się beznadziejnie, bo kto to widział... Czy ktoś ma taki problem? Jak sobie z tym radzicie? Aneta To kiedy powinnam się pierwszy raz zakochać i z kimś się spotykać? Może po studiach? A najlepiej po trzydziestce, jak już będę na siebie zarabiała, miała własne mieszkanie i tak dalej? Naprawdę nie wiem, w jakim oni świecie żyją. Kiedyś mi opowiadali, że spotkali się jeszcze w liceum, ale już zmienili wersję. Tylko dlatego, że boją się o mnie. Oni w tamtych czasach byli oczywiście mądrzejsi i tylko chodzili za rączkę. Na pewno nic więcej nie robili. Jakoś im w to nie wierzę... Może już nie mam awantur tylko z tego powodu, że z kimś się spotykam, ale miło wcale nie jest. „Znowu do niego idziesz?” - słyszę ciągle takie pretensje. A dlaczego miałabym nie iść? To jest dla mnie ktoś bardzo bliski i jak się jest w związku, to chyba wypadałoby się odwiedzać. Ich zdaniem to nie jest konieczne. Wystarczy, jak porozmawiamy telefon (byle nie za długo, bo szkoda na to pieniędzy). Gdybym nie miała takiego strasznego pecha, to spotykalibyśmy się u niego. Ale tam to też nie jest możliwe. Ja za chwilę oszaleję, bo czasami mamy na coś ochotę i nic nie możemy zrobić. U niego w domu nie chodzi o to, że rodzice mają coś przeciwko. Raczej o warunki, bo to jest większa rodzina. Salon jest rodziców, w drugim pokoju mieszka mój chłopak, a w trzecim jego dwie siostry. Zawsze ktoś tam jest i nigdy nie można być pewnym, czy nie wpadnie bez zapowiedzi do pokoju. Musimy bardzo uważać i to jest naprawdę bardzo frustrujące. Tylko raz mieliśmy pełną swobodę, jak oboje nakłamaliśmy, że jedziemy ze znajomymi do domu koleżanki i tam spędzimy weekend. Tylko raz mieliśmy tyle czasu dla siebie i nikogo na głowie. Prawda jest taka, że złożyliśmy się na hotel i byliśmy tam tylko we dwoje. Nie wiem jak sobie radzą inni, ale ja już nie mam pomysłu. U mnie nie można, u niego się nie da i teraz widujemy się tylko poza domami. W parku, kinie albo włócząc się po centrum handlowym. Jak przyjdzie zima, to już w ogóle nam się kontakt urwie. A powiem szczerze, że ja potrzebuję czasami bliskości. Nie jesteśmy już dziećmi i wiadomo, że zdarza nam się coś więcej. Tylko teraz to już w ogóle nie ma gdzie. Wstyd się przyznać, ale ostatnio nie wytrzymaliśmy i trzeba było to zrobić w parku... Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2009-08-14 18:44:23 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Temat: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemprowadzę podwójne życie,mam partnera z którym jestem dobrych parę lat,i wspaniałego faceta którego poznałam parę msc temu i dla którego straciłam głowe,lecz on tak jak ja jest zajęty chcielibyśmy bardzo być ze soba bez ukrywania się lecz w grę wchodzą nasze dzieci,nie chcemy im zabierać rodziców,ale bez siebie też nie potrafimy żyć,los płata nam figle spotkaliśmy sie w nieodpowiednim miejscu i czasie,wiem że to miłość mojego życia moja bratnia dusza,rozum mówi że powinnam się wycofać a serce lgnie do niego,każda decyzja będzie boląca,mam tylko cichą nadzieję że los połączy nasz drogi kiedyś tam,bo skoro to takie silne uczucie powinno przetrwać wszytsko,dobre i złe chwile .........strasznie to wszytsko skomplikowane i ciężka każda decyzja 2 Odpowiedź przez kocur1507 2009-08-14 19:42:08 kocur1507 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-07-19 Posty: 150 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem współczuje, okropna sytuacja...no niby żadne wyjście nie jest dobre, ale bycie z facetem z którym jesteś z przyzwyczajenia to na dłuższą mete i tak skończy sie porażką...tak to już jest, że "lepsze" zawsze było wrogiem "dobrego" i teraz, kiedy już poznałaś mężczyzne bez którego nie możesz żyć, ciężko Ci będzie być z tym pierwszym tylko ze względu na dzieci, a i one z czasem będą widzieć, że między Wami nie jest dobrze... 3 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-14 20:05:22 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemtak,ale wiesz ja sama zostalam w wieku14lat bez mamy,bo rodzice się rozwiedli,i w sumie nie wiem czy bym nie wolała żeby mama jednak była mimo wszytsko,ciężko sie żyje w ten sposób,ale to dla niego codziennie wstaje chce mi sie życ i czekam i odliczam dni na spotkanie z nim przy nim wszytsko jest inne piękne i kolorowe,a co dalej będzie tego nie wiem 4 Odpowiedź przez kocur1507 2009-08-14 20:18:13 kocur1507 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-07-19 Posty: 150 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemno może ciężko sie tak żyje, kiedy rodzice nie są razem, ale moim zdaniem to kwestia chęci i organizacji wiadomo, że to nie to samo co cała rodzina w komplecie ale moim zdaniem to lepsze niż rodzina w komplecie i ktoś jeszcze na dokładke... 5 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-14 20:21:35 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemno napewno,ale skoro jestem szczęśliwa choć chwile czy mam rezygnować ze swojego szczęścia??????????? 6 Odpowiedź przez kocur1507 2009-08-14 20:25:30 kocur1507 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-07-19 Posty: 150 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemno to właśnie pisze, że moim zdaniem nie powinnaś i chociaż teraz wydaje sie to trudne to myśle, że z biegiem czasu wyda Ci sie to dobrym rozwiązaniem i nie będziesz żałować swojej decyzji jednak ona należy do Ciebie 7 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-15 11:12:59 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemwiesz próbowałam i sie nie udało chciałam odejść ale serce pękało mi z bólu,nie potrafilam złapać oddechu,duszę się bez niego 8 Odpowiedź przez LoveIsPain 2009-08-18 11:36:09 LoveIsPain Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-18 Posty: 1 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem kaszmirka napisał/a:wiesz próbowałam i sie nie udało chciałam odejść ale serce pękało mi z bólu,nie potrafilam złapać oddechu,duszę się bez niegoHej. Wiem co czujesz, mam to samo chociaż u mnie sytuacja wygląda inaczej. Oboje się kochamy, oboje chcemy ale rozum mówi jeszcze troche, kilka miesięcy to naprawdę mało- może to tylko zauroczenie. Nie podejmuj pochopnych decyzji;) 9 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-18 13:47:49 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemno ciężko jest na razie zostawie wszytsko jak jest czas pokaże co i jak 10 Odpowiedź przez suzz 2009-08-18 13:53:10 suzz Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-05-03 Posty: 450 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemPoddaj sprawę czasowi.. On pokaże Wam wszystko... Bądź dobrej myśli i nie rezygnuj z kogoś, kto jest Twoim życiem. 11 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-18 14:03:55 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemjejku jak ja Ci dziękuję ktoś wkoncu mnie poparł i rozumie co się czuje i myśli,chcę być z nim mimo wszystko,a czas pokaże dokładnie,nigdy nie wiadomo co komu pisane,pozdrawiam i dziękuję za wsparcie 12 Odpowiedź przez suzz 2009-08-18 14:10:44 suzz Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-05-03 Posty: 450 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem Nie wolno nam rezygnować z ważnych wartości życiowych..zwłaszcza z miłości... Troszkę egoizmu nikomu nie zaszkodzi.. pomyśl czasem o sobie o o własnym szczęściu. O Rodzinie oczywiście nie wolno zapominać, ale Ty sama dla siebie też musisz być ważna. 13 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-18 14:17:01 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemkochana dodajesz mi skrzydełłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłł chce mi się żyć kochać i być kochana 14 Odpowiedź przez suzz 2009-08-18 14:27:20 suzz Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-05-03 Posty: 450 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemLos leży w Twoich rękach... Pomyśl o tym, co będzie za kilkanaście lat.. kiedy Twoje dzieci zaczną układać sobie życie i zakładać Rodzinę... Nikt nie chce być sam.. Nikt nie powinien być sam 15 Odpowiedź przez koma5 2009-08-18 15:51:50 Ostatnio edytowany przez koma5 (2009-08-18 15:53:30) koma5 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-01-07 Posty: 3,244 Wiek: 50+ Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem hopeforlife napisał/a:Los leży w Twoich rękach... Pomyśl o tym, co będzie za kilkanaście lat.. kiedy Twoje dzieci zaczną układać sobie życie i zakładać Rodzinę... Nikt nie chce być sam.. Nikt nie powinien być sam Hopeforlife...coś bajdurzysz, sorry...Kaszmirka ma męża/partnera, nie jest sama...Kaszmirko, spodobały Ci się wypowiedzi hoperforlife, bo utwierdzają Cie w tym, że ten facet jest w porządku wobec Ciebie i za chwile porzuci swoją świeżo zaślubioną żonę i wróci do co z Twoim związkiem? Skoro kochasz tak bardzo, to powinnaś oznajmić to swemu obecnemu partnerowi i odejść od niego. Odejść i czekać.... 16 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-18 15:56:34 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemgdyby wszystko było prostsze życie nie było by takie skomplikowane,nie wiem może brakuje nam odwagi w tym wszystkim,nie wiem jest jak jest,ważne że mam choć chwile radości i szczęścia,nie chcę nikogo krzywdzić i dlatego te tajemnice 17 Odpowiedź przez koma5 2009-08-18 16:32:48 koma5 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-01-07 Posty: 3,244 Wiek: 50+ Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem nie chcę nikogo krzywdzićI przestaniesz wobec tego spotykać sie z tym swoim wymarzonym??...aby nie krzywdzić jego żony, dziecka...No, kaszmirko, powiedz? 18 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-18 16:45:40 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemwiesz nie potrafie próbowałam wiele razy,ale czulam się jakbym nie istniała nie potrafiłam złapać oddechu dusiłam się,jakby mnie nie było,na chwile obecną nie potrafie zrezygnować z niego 19 Odpowiedź przez koma5 2009-08-18 17:35:55 koma5 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-01-07 Posty: 3,244 Wiek: 50+ Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem...no to nie pisz, że nie chcesz nikogo krzywdzić... 20 Odpowiedź przez suzz 2009-08-18 18:40:22 Ostatnio edytowany przez hopeforlife (2009-08-18 18:47:38) suzz Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-05-03 Posty: 450 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem Z byciem samemu miałam na myśli to, gdyby Kaszmirka odeszła od swojego męża. Ma partnera, ale nie jest z nim samotna... A co złego w tym, że dwoje ludzi pragnie razem być?Może lepiej nie będę się wypowiadać w tym temacie...Pozdrawiam i przepraszam jeśli namąciłam i źle coś ma co nikogo potepiać za zachowanie. Każdy jest taki a nie inny. Miłość nie wybiera... Tak jak napisałam wcześniej, czas pokaże co z tego się z tym, że żona tego mężczyzny cierpi. Nie ma idealnego wyjścia z sytuacji... 21 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-18 20:33:19 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemwszystko ok hopeforlife każdy ma swoje zdanie jest jak jest mimo czy ktoś osadzi to tak czy tak ja i tak zrobie swoje,pozdrawiam ciepło 22 Odpowiedź przez zuzia 2009-08-22 20:50:34 zuzia Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-22 Posty: 150 Wiek: 36 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem kaszmirka napisał/a:no ciężko jest na razie zostawie wszytsko jak jest czas pokaże co i jakkaszmirko a co jesli sie to wyda i stracisz wszystko? moze lepiej nie zwlekaj z podieciem decyzji. 23 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-25 11:42:02 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemzuzia z każdej strony próbuje jakoś to poukładać,odejść ale na sama myśl serce mi pęka na pół,wszytsko zaczyna mnie przerastać,jestem a tak jakby mnie nie było,juz sama nie wiem co mam robić,zaczynam wariować 24 Odpowiedź przez zuzia 2009-08-25 12:42:33 zuzia Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-22 Posty: 150 Wiek: 36 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemnie mozesz czekac z podieciem takie cos przewaznie predzej czy pozniej wychodzi na jaw w najmniej odpowiedniej chwili,a wtedy moze sie okazac ze stracilas naprawde wszystko! powinnas chyba usiasc z twoim kochanym i szczeze z nim porozmawiac,co dalej za nim to sie jeszcze nie wydalo. 25 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-25 15:55:48 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemwiesz kochana dużo debatujemy,ale niestety nie możemy być ze sobą,kochamy się ale nie możemy być ze sobą,ja nie mogłabym patrzeć jak on się zadrecza tym że nie widzi się z synkiem i wiem że skrzywdziłabym go tym ze nie ma go na codzień 26 Odpowiedź przez zuzia 2009-08-25 18:12:08 zuzia Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-22 Posty: 150 Wiek: 36 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemnie gniewaj sie ale wy chyba tak naprawde nie wiecie czego chcecie,moze podoba wam sie taki uklad?skoro tak to czekaj az sprawa sie sama mowisz ze tak lepiej,ale nie wiem czy warto tak kciuki zeby jakos sie to wszystko poukladala 27 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-08-26 19:22:54 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemczas pokaże co będzie dalej jeżeli nam pisane bycie razem tak będzie,na chwile obecną nie moge nic zmienić więc zostawiam tak jak jest pozdrawiam zuzia i dziękuję 28 Odpowiedź przez mirelcia2000 2009-09-02 13:50:43 mirelcia2000 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-09-02 Posty: 8 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemCzytałam twoją historę! Czasami myślę że mnie szczęście opusciło ale jak czytam wasze historię to mam nadzieje na lepsze jutro. Miłość to tylko słowo ale to uczucie dla którego warto być żyć i śnić a bez niego człowiek ma pustke i żal. W życiu mówiono mi idż za głosem serca, kieruj się uczuciami.... Tylko mi brakuje rozsądku 29 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-09-02 17:34:20 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-17 22:07:21) kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem niestety nic nie jest łatwe a miłość nie zawsze jest łatwa,glowa do góry trzymaj się"W życiu trzeba robić to co się kocha, z tymi, których się kocha" 30 Odpowiedź przez majorka 2009-09-12 09:55:13 majorka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-09-06 Posty: 660 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem Kaszmirka sama dobrze wiesz, że rozumiem Cie w 100% tylko, że w Naszej histori nie ma dzieci... o tyle o ile łatwiej... ja bym chyba to zostawiła biegowi wydarzeń... tak jak Ty mi powiedziałaś co ma byc to będzie... jakieś przeznaczenie jest nam pisane... trzeba byc cierpliwym... to uczucie Cie pewnie nie minie skoro jest takie mocne wiec trzeba wierzyc ze jakos sie ułozy.... 3mam mocno kciuki :* "Każda kobieta zasługuje na to aby być czyjąś księżniczką 24 godziny na dobe, 7 dni w tygodniu i 365 dni w roku" - pamiętajcie o tym :* 31 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-09-12 10:35:58 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemdokładnie trzeba cieszyć się chwilą co ma byc to bedzie,nie ma co sie codziennie zastanawiać i smucic bo naprawde można się wykączyć nie potrafie z niego zrezygnować i chcę być przy nim blisko wspierać go w ciężkich chwilach bo ma ciężki okres,jestem też jego przyjacielem,a przyjaciół w potrzebie się nie opuszcza,dużo siły życze Ci kochana 32 Odpowiedź przez Anemonne 2009-09-12 11:06:12 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2009-09-12 11:07:04) Anemonne 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-09-08 Posty: 10,422 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem Po pierwsze: nie rozumiem, jak po kilku miesiącach znajomości z tym człowiekiem możesz być pewna, że to mężczyzna Twojego życia, bratnia dusza itp. Po kilku miesiącach to jeszcze jest silne zauroczenie, dajesz się ponieść fali hormonów i różnych innych związków chemicznych, które mieszają Ci w mózgu. W tym stanie człowiek nie myśli trzeźwo i zazwyczaj nie używa rozumu (oczywiście nie mam tu na celu Cię obrazić, chodzi mi o rozgraniczenie serce-rozum).Po drugie: jeśli już jesteś pewna że to z nim chcesz być, a nie z ojcem Twoich dzieci, moim zdaniem lepiej dla wszystkich będzie jeśli rozejdziesz się z dotychczasowym partnerem i będziesz z tym, w którym jesteś zakochana. Moi rodzice również się rozeszli kiedy byłam dzieckiem, i szczerze Ci powiem, że wtedy poczułam pewną ulgę - widywanie rodziców oddzielnie i raz na jakiś czas jest lepsze, niż dorastanie w rodzinie, w której ewidentnie widać, że nie ma miłości między rodzicami i że są oni ze sobą wreszcie po trzecie: jaką masz pewność, że nawet jeśli Ty odeszłabyś od męża/partnera, to on - ten drugi - odszedłby od swojej partnerki? Postępuj ostrożnie, bo możliwe, że okaże się, że jego nie stać na tak duży i poważny krok. 33 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-09-12 11:22:15 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemna pewno masz rację,ale w tym momencie ja już sama nie wiem co robić,więc wole zostawić to biegowi czasu 34 Odpowiedź przez Anemonne 2009-09-12 11:28:44 Anemonne 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-09-08 Posty: 10,422 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemTo dobrze - czas pozwala wiele zrozumieć i sobie poukładać. W sumie trochę szkoda, że w takim układzie oszukujecie swoje rodziny, ale z drugiej strony domyślam się, że nie jest to łatwa sytuacja. Życzę Ci, żebyś odnalazła równowagę pomiędzy sercem i rozumiem - a to trudna sztuka 35 Odpowiedź przez kaszmirka 2009-09-12 12:23:58 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-17 22:11:44) kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem dziękuje nie jest łatwe,ale w sumie myślę że nic nie dzieje się bez powodu dlaczegos musieliśmy się spotkać i poczuć to co czujemy,a z czasem mam nadzieję że wszystko bedzie jasne i tak jak powinno być,wiem że to nie fer wobec naszych partnerów,ale tylko przy sobie mamy szczęściestaram się walczyć z sercem bo rozum mówi co innego a serce się wyrywa w jego stronęużyj opcji "edytuj", gdy chcesz coś dopisać - Agatka/moderator 36 Odpowiedź przez kaszmirka29 2009-12-13 01:17:47 kaszmirka29 Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-12 Posty: 25 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemżycie jest tylko chwilą cieszmy sie nią 37 Odpowiedź przez oliwcia1621 2009-12-16 16:50:51 oliwcia1621 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-16 Posty: 39 Wiek: 23 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem Miałam podobną sytuację,owszem mimto to,jestem z innym mężczyzną i mamy synka,ale o wiele wczesniej z młodzieńczych lat ciągle mam w głowie mojego byłego chłopaka,nasze drogi sie rozeszły gdy wyjechał do dużego miasta w celu zatrudnienia się w firmie,strasznie to przeżywałam,nie chciałam żeby tam pojechał,ale utrzymywalismy kontakt telefoniczny mimo ze był 2 razy w swojej rodzinnej miejscowości nie spotkalismy sie,byliśmy w ten czas bardzo załuje,ze wczesniej nie odwzajemniałam jego uczucia,tylko wręcz chamsko miałam go jako "zabawkę"odczułam cios dopiero,gdy wyjechał,samotność odczuwałam dziesięciokrotnie,obwiniałam się,dopiero wtedy zrozumiałam co straciłam,jak bardzo go kocham kiedyś stwierdzilismy,że powinniśmy być razem mimo tego,ale on ma juz kobietę i dziecko i chyba los nas juz nie z tego wnioskuje,że człowiek uczy sie na błędach,nie chce go spotkać bo wiem,że skończyłoby sie to niepotrzebnym romansem...chociaz tak często o nim myśle i chciałabym bym blisko niego dzieli nas 500km...może kiedyś go spotka, prawie się nie kontaktujemy a jego widuję tylko na Naszej Klasie.. >>>**Moje Uczucia,Moja Sprawa-Moje Życie ... Moja Zabawa!!=) 38 Odpowiedź przez kaszmirka29 2009-12-16 21:41:41 kaszmirka29 Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-12 Posty: 25 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemto faktycznie smutna historia,widzisz i zastanawiasz sie co by było gdyby,ja wole choć przez chwile nie myslec o niczym,dziękuje za post 39 Odpowiedź przez gretchen 2009-12-16 22:03:06 gretchen Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-16 Posty: 24 Wiek: 35 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem Moim zdaniem kaszmirko powinnaś słuchać głosu serca. Z kim jesteś szczęśliwa i przy kim czujesz się prawdziwą i wartościową kobietą. Na dłuższą metę ciężko jest prowadzić podwójne życie, bo wczesniej czy później wszystko wychodzi. Dlatego najlepiej jest posłuchać serca. Czasem kogoś kochać, to znaczy mieć odwagę pozwolić mu odejść... 40 Odpowiedź przez agnieszka616 2009-12-17 17:44:51 agnieszka616 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-12 Posty: 35 Wiek: 24 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemKaszmirko, udzielasz się na forum dużo i mądrze, jak wiesz korzystam z Twoich rad każdego dnia. Jesteśmy mądre, wiemy jak żyć i postępować, by było dobrze, ale wiemy patrząc obiektywnie na czyjeś sprawy. Prawda? Ale nie o tym chciałam pisać. Czytałam dużo Twoich wypowiedzi ale nie wiem jak Twój partner (ten nieoficjalny) podchodzi do sytuacji? Czy on myśli o byciu z Tobą? 41 Odpowiedź przez kaszmirka29 2009-12-18 18:01:15 kaszmirka29 Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-12-12 Posty: 25 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemkochana chcielibyśmy bardzo być ze soba czujemy i rozumiemy się świetnie,ale mamy dzieci którym nie chcemy psuć dzieciństwa,wiesz na pewno może się to wydać śmieszne ktoś pomyśli to po co się spotykacie skoro ranimy swoje rodziny,ja jednak jestem zdania że zostawiam sprawy samym sobą czas pokaże dzieci szybko rosną jeżeli okaże się to silnym i prawdziwym uczuciem to może kiedyś przy kominku będę mu kapcie na drutach robiła ciesząc się tak naprawdę nim i mam nadzieję że nikt nie będzie cierpiał,jak na razie cierpimy tylko my że nie możemy być tak naprawdę ze sobą 42 Odpowiedź przez hana 2009-12-26 16:02:00 hana 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2008-06-12 Posty: 923 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razem Kaszmirko wiem co czujesz,Twoja historia jest też moją...To się poprostu dzieje i nikomu nie życzę bólu z miłości. Człowiek żyje po to, aby kochać. Jeśli nie kocha-to nie żyje... 43 Odpowiedź przez kaszmirka 2010-02-10 21:39:36 kaszmirka Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-14 Posty: 208 Wiek: 29 Odp: dlaczego kochamy ,a nie potrafimy być razemdokładnie widzę że takich historii jak moja jest wiele,każda przechodzi swoje chwile smutku i radości,i każdej brakuje sił na prawidłowe decyzję pozdrawiam Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Można wybrać sobie osobę, z którą chce się spędzić resztę życia, ale nie ludzi, którzy się z nią wiążą. Rodzina i przyjaciele twojego partnera mogą stać się problemem w przyszłym życiu małżeńskim. W najgorszym przypadku rodzina może nawet doprowadzić do którym możemy podsumować tego rodzaju trudną relację, czy też dystans, jaki dzieli partnerów ze względu na ich krewnych, brzmi: “Nie zaręczyłem się z twoją rodziną, lecz z tobą”. Jednakże doskonale zdajemy sobie sprawę, że zaręczając się z kimś, zaręczamy się również z całym otaczającym tę osobę światem. Nie musimy dogadywać się z każdym na świecie. Wypada jednak, abyśmy przynajmniej starali się pozostawać z nimi w serdecznych drugiej strony to, czy będziemy się z nimi dogadywać lub nie, zależy od wielu czynników. Musimy pamiętać, że każda rodzina jest inna. Co innego kiedy od twoich krewnych dzielą cię setki kilometrów, a co innego kiedy mieszkasz z nimi w tym samym domu, lub zaledwie kilka ulic dalej.“Wszystkie rodziny są w pewien sposób do siebie podobne. Nieszczęśliwi są nieszczęśliwi na swój sposób.” -Lew Tołstoj-Kobiety na ogół tworzą silniejszą więź z rodziną męża, a kiedy obie strony o nią odpowiednio zadbają, to taka relacja może być wspaniałym źródłem szczęścia. Niestety bliskość zwiększa jednocześnie prawdopodobieństwo sytuacją z jaką możemy się spotkać, to kiedy rodzina naciska na wybór pomiędzy jednym z uformowanych frontów. Nie mamy odwagi na zasugerowanie jednego słusznego rozwiązania tej sytuacji, ponieważ każda z nich wymaga odrębnej analizy. Możemy jednak zasugerować ci pewne ogólne rodzina wpływa na nasz związekNawet po takim krytycznym momencie, rzeczy mogą nadal się odwrócić. Nic dziwnego, że ludzie którzy zmuszają nas do wyboru oczekują naszej uwagi, lub starają się wyprzedzić drugą stronę. Jeśli im się uda przestaną rościć swoje pretensje bez dalszych drugiej strony, kiedy musimy podjąć jakąś decyzję, to zazwyczaj w jej efekcie rodzi się seria sprzeczek, które nie ustają wraz z upływem czasu. Tak jak powiedzieliśmy wcześniej, możesz napotkać na tysiące sytuacji i nadal ta którą opisuję, nie będzie wpasowywała się w to, z czym zazwyczaj się to jednak pewien najczęściej powtarzający się wzór. Dla wielu dorosłych już par, często powtarza się jeden powszechnie utarty schemat. Jest to sytuacja, w której jeden lub dwoje rodziców uważa swoje dziecko za kochanego, słodkiego synka lub córkę w świecie pełnym tego względu nie wahają się nagminnie traktować ich protekcjonalnie, kontrolując, a w niektórych przypadkach wręcz dyktując im co mają robić. Dla partnera takiej osoby jest to niezwykle trudna sytuacja i często działania rodziców powodują u nich dyskomfort. Wyobraź sobie na przykład planowanie wakacji. Informujesz rodziców partnera o waszych planach, a ci starają się je sabotować często używając psychologicznych strategii, takich jak szantaż się w wasze życie rodzic, nie będzie jednak miał na was żadnego wpływu. Będzie tak do momentu, kiedy nie pozwoli mu na to jego córka, czy syn. Zazwyczaj poważne problemy pojawiają się kiedy rodzice i ich dzieci nie są dostatecznie dojrzali. Jedni chcą chronić, podczas gdy drudzy chcą być drugiej strony, niektóre dzieci dystansują się od swoich rodziców kiedy zdadzą sobie sprawę, że mimo dobrych intencji, ci ingerują w ich własne możemy dogadać się ze swoimi krewnymi?Za spory rodzinne nie możemy jednak zawsze obwiniać naszych krewnych. Istnieje mnóstwo innych przypadków, kiedy to para jest źródłem różnych problemów. Jako typową sytuację tego rodzaju możemy podać okoliczność, kiedy w grę wchodzą małe dzieci. Wyobraźmy sobie wówczas, że para nie chce bez istotnego powodu spędzać czasu ze swoimi przykładem są różnego rodzaju święta oraz wykorzystywanie strategii psychologicznych, aby zawsze spędzać je tylko z jedną stroną szczególnymi przypadkami odpowiedź brzmi tak. Nie ma powodu, dla którego nie miałabyś dogadywać się z krewnymi, czy członkami rodziny twojego partnera. Tak jak powiedzieliśmy wcześniej, są jednak osoby, przez które ta relacja może być trudniejsza niż nieco uprościć sprawę, wyobraźmy sobie, że jesteśmy młodą dziewczyną, która przez jakiś czas spotyka się ze swoim chłopakiem. Oboje postanawiają, że nadszedł czas, aby poznać wzajemnie swoje rodziny. W rzeczywistości ta perspektywa stwarza duże napięcie, ponieważ każdy z partnerów obawia się bycia ocenianym przez rodzinę swojej wybranki. Zazwyczaj ten niepokój przemija wraz z upływem czasu, aczkolwiek nie zawsze. Niektórzy mężczyźni, mimo wielu spotkań z krewnymi nadal obawiają się, że ojciec jego partnerki, któregoś dnia takie przeczucie nie mija, to bardzo ciężko będzie o dobrą relację między partnerem, a rodziną. Nikt bowiem nie lubi sytuacji, kiedy stale się go ocenia. W takich chwilach większość naszych czynności będzie wymuszonych i nie będziemy czuli się sobą. Co więcej w takim kontekście bardzo ciężko o otwartą i szczerą rozmowę, która jest konieczna przy rozwiązywaniu wzajemnych relacjiW takiej sytuacji można utrzymać relację, ale będzie ona w naturalny sposób napięta. Ciężko jednak będzie uniknąć konfrontacji, gdyż nie zostały jeszcze utworzone właściwe kanały komunikacji do rozwiązywania konfliktów. Jeśli sytuacja nie stanie się dramatyczna, to często mamy do czynienia z nabudowaniem się negatywnych strony tworzą w głowach listę rzeczy, które w przyszłości zamierzają wygarnąć partnerowi ich córki, czy syna. To, czy taka sytuacja rozluźni się, bądź zaostrzy, w dużym stopniu będzie zależało od umiejętności interpersonalnych stron. Ważne będzie również ich ochota na otwarcie kanału wzajemnej pamiętać, że utrzymanie dobrych relacji z rodziną partnera jest bardzo ważne. Szczególnie jeśli zamierzasz wymienić się z nim obrączkami i podpisać właściwą deklarację w urzędzie stanu musisz uśmiechać się od ucha do ucha, za każdym razem kiedy zapraszasz ich na obiad. Musisz jednak zaakceptować to, że ludzi ci są od lat ważnym elementem życia twojego partnera. Prawdopodobnie byli dla niego ważni na długo przed odpowiedzieć na pytanie, czy dobre wzajemne relacje są możliwe dobrze jest spojrzeć na wszystko z odwrotnej perspektywy. Czy chciałabyś, aby twój partner zmusił cię do wyboru między swoją rodziną, a nim? Czy chciałabyś za każdym razem tłumaczyć mu, dlaczego chcesz aby odwiedzali was w niedziele, urodziny, czy święta Bożego Narodzenia? Jak zareagowałabyś gdyby twój mąż powiedział ci, że nie może znieść twoich rodziców?Dobrze jest pozostać obiektywnym i pamiętać, że wszyscy mamy wady i zalety. Nie możemy oczekiwać, że inni zmienią się dla nas. Więc jeśli rodzina twojego partnera nie jest “doskonała” naucz się odnajdywać w nich pozytywy. Wszyscy bowiem mamy coś, co nas mogę zrobić, aby lepiej dogadywać się z krewnymi?Jeśli naprawdę kochasz swojego męża, lub żonę pamiętaj, że zdecydowałeś się na spędzenie z nim resztę życia pomimo wszelkich przeciwności. Chociaż wścibscy, wszędobylscy krewni mogą trafić na listę “problemów do rozwiązania” to dzięki nim możesz jeszcze bardziej wzmocnić łączącą was nigdy nie są dobre. To niedobrze, kiedy twoi krewni są u was tak często, że spotykacie się w sypialni. Kiedy jednak nie widujesz ich wcale, to również nie oznacza nic dobrego. Para powinna być na tyle “wodoodporna”, aby nikt trzeci nie mógł wpływać na jej decyzje oraz wspólne jednak pewne wskazówki, które pomogą ci lepiej się z nimi dogadywać. Być może dzięki nim nie wszystko będzie zamieniać się w sprzeczkę, kłótnię lub napięte milczenie, które kończy się stresującym pierwsze musisz dostrzegać pewne granice. Musisz wiedzieć na co możesz się zgadzać, a na co nie kiedy odwiedzasz rodzinę partnera, lub gdy ona odwiedza was. Od początku daj do zrozumienia, że zasady w waszym domu nie podlegają negocjacjom. Z kim będziesz rozmawiać na ten temat? Oczywiście, że ze swoim mężem lub mieć wystarczająco pewności siebie, aby powiedzieć o tym swoim krewnym wprost, ale to nie zawsze jest dobry pomysł. Niektórzy mogą być dość wrażliwi, a to stworzy tylko niepotrzebne problemy. Bądź stawiaj swojego partnera w położeniu między młotem, a kowadłem zmuszając ich do wyboru rodzina, albo ty. Wszyscy mamy prawo do utrzymywania bliskich relacji z naszymi krewnymi. Koniec końców to w końcu nasi rodzice, a tego nie zmieni nic. Jeśli ta sytuacja stanie się bardzo niewygodna to po prostu unikaj kontaktu z nimi. Nie możesz jednak zmusić swojego partnera, aby całkowicie zerwał z nimi relacje, chyba że go koncentruj się tylko na sobieInnym sposobem na tolerowanie krewnych jest skupienie się bardziej na nich, niż na sobie. Oznacza to, że kiedy idziesz na obiad z rodziną twojego partnera, to rób to dla jego szczęścia. Oni z pewnością to się być sobą. Nie bądź sztuczna. Rodzina twojego partnera to wciąż ludzie z zainteresowaniami i potrzebami, którym zależy na szczęściu swojego syna, czy córki. Kiedy jesteś sobą twój partner dostrzeże to podczas wspólnych chwil z jego rodziną i okaże przy tym więcej zazwyczaj jesteś wesołą osobą, ale stajesz się zgorzkniały w tych chwilach to sytuacja jest zupełnie przeciwna. Twój partner nie dostrzeże w tobie osoby, w której się zakochał i co więcej to wrażenie przeniesie na swoich rodziców.

kochamy się ale nie możemy być razem bo mamy rodziny