dlaczego sie w nim zakochalam
A jeśli to psychoterapeuta zakocha się w swoim kliencie, to znak, że musi jak najszybciej lecieć na superwizję oraz najpewniej popracować nad sobą we własnej terapii, inaczej zagraża relacji terapeutycznej, która jest przecież skupiona na odkrywaniu i zaspokajaniu potrzeb klienta, a nie terapeuty. Jakiekolwiek kontakty seksualne z
Nie polega też na braku wzajemności, w której ja daję wszystko, a ty nie dajesz mi niczego. Jednym z powodów, dla których zakochujemy się w niewłaściwych ludziach, jest zapominanie, że miłość powinna nas wzbogacać emocjonalnie, a nie unieważniać psychicznie. 5. Dlaczego zakochujemy się w niewłaściwych ludziach – wnioski z
Nie rozpoczynaj nowego związku (flirtu, romansu), dopóki nie zdecydujesz, co dalej z twoim małżeństwem. Działając na dwa fronty, skrzywdzisz nie tylko samą siebie. Podobny problem ma również inna internautka, która na forum dyskusyjnym pisze: „Jestem pół roku po ślubie i chyba zakochałam się w innym ”.
Zaloguj się. Zapamiętaj mnie Nie zalecane na współdzielonych komputerach. Logowanie anonimowe. zakochalam sie w wykladowcy Zarchiwizowany.
Daj chłopakowi czas do zastanowienia się. Nie nakręcaj się - nie wiadomo, co z tego wyniknie, a Ty będziesz cierpiała. Utrzymuj z nim taki kontakt jak dotychczas, bez tematów o uczuciach i zaangażowaniu (w każdym razie z Twojej inicjatywy). Skoro macie się spotkać - powinno się wtedy więcej wyjaśnić.
Online Bekanntschaft Meldet Sich Nicht Mehr. Serce nie sługa, mówią. Gdy w grę wchodzą uczucia, bywa, że lokujemy je w niewłaściwych osobach. Media całego świata zelektryzowała wiadomość, że po blisko 10 latach znajomości Angelina Jolie i Brad Pitt wzięli ślub. To jedna z ulubionych par Hollywood. Choć Brangelina, jak się ich nazywa, budzą powszechną sympatię, wiele osób do dziś wypomina Angelinie, że uwiodła żonatego mężczyznę i odbiła go Jennifer Aniston, mimo że Brad i Jen wcześniej uchodzili za wzorowe małżeństwo. Angelina musiała publicznie dementować te informacje, zapewniając, że swojego przyszłego męża, owszem, poznała, gdy ten był w związku z Aniston, ale parą zostali dopiero po jego rozwodzie. Romans z żonatym mężczyzną wciąż uchodzi za jeden z tematów tabu. Kobiety, które wiążą się z zajętymi mężczyznami, zazwyczaj uważane są za złodziejki cudzych mężów. „Nie rozbiłam rodziny Zbyszka, nie dam się wepchnąć w rolę złodziejki cudzych mężów, bo nie mam z tą rolą nic wspólnego” – tłumaczyła się w jednym z wywiadów Monika Richardson, gdy zaczęto ją oskarżać o rozbicie rodziny Zbigniewa Zamachowskiego. „Może tamten związek można było uratować. Ale do tego tanga trzeba dwojga. Zapewniam, że ja tylko pochyliłam się nad zgliszczami. Nie będę sypać na głowę popiołu za rozpad tego małżeństwa”. Miłość nie wybiera Dlaczego kobiety w ogóle związują się z żonatymi? Najczęściej odpowiedź jest jedna – bo się zakochały. Opowiada o tym Dorota, 29-latka. „Zawsze wydawało mi się, że kobiety, które spotykają się z żonatymi facetami, zasługują na potępienie – do czasu, aż spotkało mnie to samo. M. poznałam na szkoleniu w pracy i od razu przypadliśmy sobie do gustu. Tak, wiedziałam, że ma żonę, więc w ogóle nie myślałam o nim w kategoriach związku. Ale z czasem stawał mi się coraz bliższy, aż zrozumiałam, że straciłam dla niego głowę. Do końca broniłam się przed tym uczuciem, wiedziałam, że to nie w porządku, ale nie umiałam się wycofać, zwłaszcza że M. też brnął w ten układ”. Ale to i tak jeden z łagodniejszych wpisów. Zazwyczaj można spotkać się z odpowiedziami typu: „Jeśli chcesz, aby przez ciebie cierpiała żona i dziecko, to proszę bardzo”; „Chcesz być szczęśliwa? Nie niszcz szczęścia cudzych dzieci”; „Zgnuśniała, po prostu miłości potrzebujesz, a on daje ci to złudzenie”; „Dla ciebie jego małżeństwo nie istnieje, ale dla niego jak najbardziej istnieje, bo dalej tkwi przy żonie i dzieciach. Ty jesteś dla niego kochanką do niezobowiązującego bzykania. I taką pozostaniesz na zawsze. Po co ma się rozwodzić? Jemu jest dobrze. Ma żonę, dzieci i kochankę do bzykania”. Z happy endem Wśród komentujących osób powtarza się opinia, że związek z żonatym to ułuda. „Zostaną po tym zakochaniu tylko niepotrzebne łzy. Już moja babcia powiadała, że miłość z żonatym facetem to strata czasu, szacunku do samej siebie, a kończy się, zostawiając po sobie żywe pamiątki i nienawiść” – czytamy na forum dyskusyjnym. Tylko nieliczni zwracają uwagę, że głównym winowajcą w takim układzie jest mężczyzna, który zdradza żonę i mami inną kobietę. Choć czasem ma miejsce szczęśliwe zakończenie. Ania poznała K. przed dwoma laty. Wiedziałam, że ma żonę, ale mimo to nie umiała skończyć tej znajomości. Jak opowiada – czuła, że połączyło ich coś niezwykłego. Po pięciu miesiącach K. postanowił rozwieść się. Wszystkich kosztowało to wiele nerwów, ale w ostatecznym rozrachunku podjął słuszną decyzję. „Sama jego była żona powiedziała mu potem, że do siebie nie pasowali, więc rozwód był słusznym wyborem. A teraz my jesteśmy szczęśliwi, bardzo się kochamy, choć o ślubie na razie nie myślimy. Jak widać, czasem takie historie mają happy end”. Ewa Podsiadły-Natorska Dorota opowiada nam, że nie oczekiwała z jego strony żadnych obietnic i deklaracji – wiedziała, że nie zostawi żony z dnia na dzień, pocieszała się jedynie myślą, że jej partner nie ma dzieci. „Ale w końcu bycie tą drugą przestało mi wystarczać. To nie było tak, że łączył nas tylko seks. My naprawdę byliśmy ze sobą bardzo blisko, jak dwójka najlepszych przyjaciół. Zapytałam w końcu, co z nami będzie. M. powiedział, że mnie kocha, ale nie weźmie rozwodu, bo kredyt, bo różne zobowiązania… Dotarło do mnie, że nasza relacja nie ma przyszłości. Wiele mnie kosztowało, żeby odejść, bardzo to odcierpiałam”. Nie chodzi o seks Wśród kobiet spotykających się z żonatymi mężczyznami bilans zysków i strat bardzo często jest ujemny. Dostają odrobinę czułości, namiastkę uczucia, erzac związku, ale w zamian czeka je tęsknota, niepewność, świadomość bycia tą drugą. Na forum dyskusyjnym Gazety internautka o nicku niepewna_jutra pisze, że zakochała się w żonatym. „Nie wiem, jak to się stało, nie szukałam nikogo, ja po przejściach, chciałam odpocząć od relacji damsko-męskich. Nie chciałam się angażować, wystawiać na zranienie. Teraz się zakochałam, jak nigdy, aż mnie wszystko w środku boli. Tak tkwię w tym i czekam, kiedy nastąpi cios, kiedy umrę… Nie chodzi tu o seks, mamy spotkania bez seksu. On mi dużo opowiada o sobie, na brak seksu w małżeństwie nie narzeka, nie tego szukał, szukał miłości, bo żony nie kocha”. Internautka opowiada, że mężczyzna, z którym się spotyka, ma dwójkę nastoletnich dzieci. Chce, aby ona poczekała rok, a po tym czasie on podejmie decyzję. „Jest rozsądnym mężczyzną, mimo że też się zakochał nierozsądnie we mnie. Wiem, jaka będzie decyzja, choć on temu zaprzecza. Zżera mnie to, cierpię okrutnie. Wiem, że powinnam to skończyć, przecież mężczyźni nie odchodzą od żon, takie rzeczy to tylko w bajkach i filmach. Mam powodzenie, dużo mężczyzn się koło mnie kręci, a ja? Ja siedzę i myślę o nim w każdej minucie. Łudzę się, że może jednak, po to, by zaraz pomyśleć: nie, to niemożliwe, szczęście nie jest mi pisane”. Z jej wypowiedzi wynika, że związek z żonatym mężczyzną faktycznie daje jej więcej smutku niż radości – jest przy nim szczęśliwa, ale zdaje sobie sprawę, że ich związek raczej nie ma przyszłości. „To jedyny człowiek, przy którym jestem sobą, nie mam jednej z setek masek, które nauczyłam się nosić na co dzień, aby nikt mnie nigdy więcej nie zranił. Teraz jestem bezbronna bez maski, to masochizm z mojej strony”. Skomplikowane życie Internauci biorący udział w dyskusjach tego typu przyznają, że wiązanie się z żonatym to komplikowanie sobie życia. Jedna z nich pisze: „Zakochanie się w żonatym mężczyźnie powoduje popapranie sobie życia, a życie trzeba układać, czyli wybierać to, co jest dobre (nie łatwe). Dobre wybory życiowe czasem kosztują dużo wyrzeczeń czy nawet cierpienia, ale to się opłaca w ostatecznym rozrachunku. Pozostaje poczucie dumy, godności, siły wewnętrznej”. Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia
Komentarze sameQuizy: 10 Szaleństwo!Wychodzi na to, że oszaleliście na swoim punkcie, rzadko zdarza się taka miłość! ❤️ Odpowiedz Szaleństwo! Wychodzi na to, że oszaleliście na swoim punkcie, rzadko zdarza się taka miłość! O, to jednostronne ( on mnie nie zna, bo niby jak? To celebryta). Jesli jesteście ciekawi, zapraszam do quizu na moim profilu. Odpowiedz1 Szaleństwo! Wychodzi na to, że oszaleliście na swoim punkcie, rzadko zdarza się taka miłość! Whut robiłam test czy jestem zakochana w przyjaciółcę! OwO Odpowiedz1 Wychodzi na to, że oszaleliście na swoim punkcie, rzadko zdarza się taka miłość! xD ja te ż Odpowiedz Szaleństwo! O nie.. Odpowiedz1 • 4 lata temuSzaleństwo wariatów xD Odpowiedz Gdzie idziecie się spotkać? Odpowiedzi; staram się być ładna? Odpowiedz1
Witam, moja historia jest skomplikowana... Mam chłopaka i z nim dziecko. Przez 3 lata siedzialam w domu i je wychowywałam, teraz znalazłam prace. I tam poznałam JEGO (ma żone i tez dziecko), zakochałam się z wzajemnością. Napewno ON odwzajemniał to uczucie na początku znajomości. Mówił, że nie jest szczęśliwy w swoim związku i chce sie z żoną rozejsc. Pisaliśmy mnóstwo sms-ów, czasami się spotykalismy lecz nie długo, żeby się to nie wydało. Przespalismy się ze sobą. Naprawde mimo tak krótkich spotkac było nam razem cudownie. Jestem zakochana w nim do szaleństwa... Jednak od jakiegos czasu sie coś zmieniło... zaczął robić mi wyrzuty, że go rozliczam z czasu itp. Kiedys była impreza firmowa, jego nie było... bawilismy sie ze znajomymi normalnie.... ale jak po takich imprezach na nastepny dzien zaczęły ludzie obgadywac i opowiadac niestworzone historie. Powiedział, że zachowywałam sie jak puszczalska.... a wcale tak nie było!!:( Tłumaczyłam itd Niby uwierzył... wybaczył... ale stracił juz zaufanie.... po jakims czasie miał jechac na 2-dniowy wyjazd z pracy, powiedziałam ze jak chce to z nim pojade - zgodził się... po czym przyjechałam na miejsce a on po 15 min powiedział ze musi wracac spowrotem.... podkreslam ze jechałam do niego 3 godziny! :( Płakać mi się chciało... On nawet za bardzo sie nie przejmował... przeprosił i pojechał... Kiedys do niego napisałam sms-a i dzwoniłam bo chcialam sie spotac, ale że on spał odebrała sms-a jego żona :( napisała zebym sie od jej meza odczepiła... nic nie odpisałam. Powiedziałam mu o tej sytuacji na drugi dzien w pracy a on sie najnormalniej śmiał... nic sie nie przejmował. Powiedział ze bede miała teraz przewalone... Masakra! Miałam to gdzies co jego żona zrobi... Niedawno napisał, tak bez powodu żebym się odczepiła i dała mu życ... powiedziałam ze dobra rozumiem, nie zalezy Ci na mnie, tylko sie mna bawiłes.... ON, że ma dosc mojego zachowanie, ograniczania itd. Po pewnym czasie spóźniał mi sie okres i napisałam mu o tym. A on zadzwonił i powiedział, że to go nie obchodzi.... że pewnie to kogos innego dziecko jak zaciazyłam. Ja mu mówie, zeby tak nie mówił, że z nim tylko spałam.... a on sie tylko wykrecał.... Mówił, że ubolewa nad tym, że tak wyszło, że myslał ze jestem poważną osobą, a teraz szukam wymówek, wszelkiego kontakltu i takie głupoty wymyslam... :( Zaczął mówić, że jest bezpłodny, ze ma dziecko z domu dziecka... to mu mówie, ze nie ma sie czym martwic, ze w takim razie napewno okres dostane... to zaczął mówic ze sie leczy itd.... Kręcił okropnie! Potem drugi tel - zaczał przepraszać ze go poniosło itd,,,, a inastpny telefon za jakis czas ze zrobi mi sprawe na policji ze go mecze itp.... Oszalał! Oczywiscie nic w tym kierunku nie zrobił...... Na szczescie zrobiłam 2 testy i okazało sie ze nie jestem w ciazy!:( dałam spokój, nic nie pisałam podłamałam sie tym.... dalej mnie do niego "ciągnie" - tj chyba chore... ale ciągle go pamietam takiego dobrego, czułego jak na poczatku - nie wiem co sie stało, czego tak zmienił zdanie.... dzis mnie skusiło i mu napisałam sms-a: czego mi nie odpowie nawet czesc w pracy" a on "O**** się, widze że po dobroci nie rozumiesz" :(( Nie wiem co robić. Nie bedse juz pisać... Chcialabym sie z nim jakos dogadać... chciałabym, zeby było jak na poczatku... ....Jestem jakas głupia!!:(((( Czy może on chciał tylko miec na kilka razy do łóżka i tyle???? Co mam robić proszę o pomoc.... Próbowac nawiazac za jakis czas z nim kontakt czy dac spokój?:((
dawno nie uczestniczylam w zyciu na szafie, jednak spotkal mnie maly klopot i potrzebuje waszej pomocy dziewczyny zapewne kazda z nas byla kiedys w podobnej sytuacji... Otoz mam bardzo dobrego kolege, spedzamy razem duzo czasu ostatnio, bo poprostu lubie jego towarzystwo. Nie palam do niego zadnym uczuciem poza sympatia. Jednak wszyscy dookola twierdza i bezczelnie wpieraja mi ze sie w nim kocham... najgorsze jest to ze czuje iz on tez tak uwaza... chcialam z nim dzis o tym pogadac, jednak boje sie, ze gdy zaczne sie tlumaczyc i wypierac to on odbierze to jako "przykrywkowa obrone", ze wypieram sie bo tak jest... nie chce sie od niego oddalac bo zalezy mi na jego znajomosci, jest swietnym kolega i tylko kolega... nawet nie chce niczego wiecej. Pomozecie? wiem, o co Ci chodzi... doznałam na własnej skórze jednak kolega nie był aż tak bliski, więc po prostu oddaliłam się od Niego. A Tobie proponuję szczerą rozmowę, a nawet jeśli na początku kolega weźmie to za "przykrywkową obronę", to po pewnym czasie sam zobaczy przecież, że o Niego nie zabiegasz. Tylko postaraj się być stanowcza i przemyśl swoje zachowanie przy Nim, może dawałaś jakieś sygnały, z których nie zdawałaś sobie sprawy? Powiedz to samo co nam że nie chcesz aby w taki sposób to odebrał ale powiedzieć mu to musisz ponieważ nie chcesz aby czuł się wobec Ciebie zobowiązany ani w druga stronęowiedz że drażnią Cię te pogłoski bo owszem bardzo go lubisz ale nic więcej powiedz prosto z mostu, ze nie tlumaczylabys sie gdyby nie chodzilo o niego, ale lubisz go i chcesz zeby sprawa byla jasna. powiedz, ze jest fajnym chlopakiem i nie chcesz zeby zle to odebral ale wcale sie w nim nie kochasz, i zazcyna Cie to juz denerwowac, ze inni lacznie z nim tak uwazaja. Cytathrabina_san powiedz prosto z mostu, ze nie tlumaczylabys sie gdyby nie chodzilo o niego, ale lubisz go i chcesz zeby sprawa byla jasna. powiedz, ze jest fajnym chlopakiem i nie chcesz zeby zle to odebral ale wcale sie w nim nie kochasz, i zazcyna Cie to juz denerwowac, ze inni lacznie z nim tak uwazaja. wlasnie nie wiedzialam jak to w slowa obrac no coz moje zachowanie wzgledem niego... mam taki problem, ze traktuje kumpli tak samo jak kolezanki... gadam z nimi o wszystkim bo jestem bardzo otwarta osoba... zartowalismy nieraz sobie z seksu ale to byly zarty, to tak jakby moja przyjaciolka z penisem... Cytatarabella22 Napisz o tym na fejsie hahah ;d hm a moze jak bedziecie w grupce i on tez tam oczywiscie bedzie ...to wspomnij ze ktos tam ci sie podoba np kolega z rownoleglej klasy, barman powiedz to tak zeby on na pewno usłyszał albo powiedz mu prosto w oczy i zdecydowanie : 'jak to dobrze mieć takiego kolege/przyjaciela jak ty' Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-03-08 10:28 przez Tamara017. nie tłumacz się z niczego. bo niby z czego? z jakiś plot na wasz temat? jak zapyta to mu powiesz, że nie i tyle. CytatDelgado Znajdź sobie chłopaka. mam juz chlopa od 3 lat... ale to nie jest wystarczajaco mocny argument nie czaje, skoro masz chłopaka od 3 lat, a kolega jest tylko kolegą i nie czujesz do niego nic poza sympatią, to po co chcesz mu to tłumaczyć? skoro do niczego nie doszło, nie stworzyłaś żadnej sytuacji by mógł tak pomyśleć, to zostaw to tak jak jest i nie zaczynaj tematu, którego nie ma. "przykrywkową obronę" hah. Jeżeli pogadasz na poważnie bez śmiechów i chichów to na pewno tak nie pomyśli. Możesz zluzować z nim na parę dni, im bardziej się angażujesz w znajomość (nawet jeżeli chodzi o koleżeństwo) to możesz dawać mylne nie czaje, skoro masz chłopaka od 3 lat, a kolega jest tylko kolegą i nie czujesz do niego nic poza sympatią, to po co chcesz mu to tłumaczyć? skoro do niczego nie doszło, nie stworzyłaś żadnej sytuacji by mógł tak pomyśleć, to zostaw to tak jak jest i nie zaczynaj tematu, którego nie ma. I dobra rada. Tak swoją drogą.. częściej zwierzasz się chłopakowi czy koledze? Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-03-08 13:00 przez roscottage. CytatObsession nie czaje, skoro masz chłopaka od 3 lat, a kolega jest tylko kolegą i nie czujesz do niego nic poza sympatią, to po co chcesz mu to tłumaczyć? skoro do niczego nie doszło, nie stworzyłaś żadnej sytuacji by mógł tak pomyśleć, to zostaw to tak jak jest i nie zaczynaj tematu, którego nie ma. Dopóki sytuacja tego nie wymaga, to nie zaczynaj tematu. Że inni ludzie gadają, to olej. Jak on da Ci ewidentnie do zrozumienia, że liczy na coś więcej (nie wiem- będzie chciał Cię pocałować, zbliżyć się) to wtedy dopiero powiedz, że wyraźnie źle odczytał Twoje intencje, bo traktujesz go jak dobrego przyjaciela. Znam to. Ludzie usilnie mi wpierali, że chcę byc z moim dobrym kolegą Wiedzieli lepiej odemnie To był TYLKO mój kolega, ale oni wiedzieli sowje, ehh... Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.
fot. Adobe Stock, thodonal Dziś już znam powód naszego rozstania. Ale wcale nie jest mi łatwiej niż wtedy, gdy Grzegorz ze mną zerwał… Poznałam go na imieninach koleżanki z pracy. Małgośka zaprosiła mnie do siebie w najmniej oczekiwanym momencie. Wcale nie miałam ochoty iść Nie znałam tam nikogo, właśnie rozstałam się z kolejnym facetem, no i jak zwykle nie miałam co na siebie włożyć. Jedyne, czego wtedy pragnęłam, to schować się w mysią dziurę i nigdy już stamtąd nie wyjść. A jednak… Mimo tych wszystkich przeciwności, jakoś się przemogłam i poszłam. Oczywiście, wcześniej rozwiązałam problem garderoby. Znalazłam na wyprzedażach super kieckę, w której nabrałam trochę pewności siebie i nadziei, że jeszcze mnie coś w życiu czeka. Czułam się więc nieco lepiej, kiedy w końcu pukałam do drzwi mojej przyjaciółki w dzień imprezy. Ale ciągle jeszcze towarzyszyła mi ochota, by uciec do domu i zakopać się w łóżku pod kołdrą. Było jednak za późno. Drzwi się otworzyły, a Małgośka obdarowała mnie promiennym uśmiechem. – No, jesteś! A już myślałam, że nie przyjdziesz… – powiedziała. – No co ty, dlaczego..? – udawałam, że wcale nie miałam takiego zamiaru. – Izka, proszę cię. Trochę się już znamy… – Naprawdę tak było widać? – Naprawdę. Ale nie przejmuj się, wiem, co przeżyłaś z ostatnim chłopakiem, więc cię rozumiem. Nic się nie bój, u mnie na pewno o nim zapomnisz. No wchodź, wchodź! – pospieszyła mnie przyjaznym gestem. W środku było już całkiem tłoczno. Małgośka to rozrywkowa dziewczyna i ma mnóstwo znajomych. Przez kilka minut się mną zajmowała, ale potem przedstawiła jednej z grupek i zostawiła z nimi, bo ktoś zadzwonił do drzwi. Popędziła otworzyć, a ja stałam i słuchałam, o czym rozmawiali. No i z każdą kolejną chwilą traciłam te namiastki dobrego nastroju, który zbudowała gospodyni tak otwartym przywitaniem. To były same pary… Gadali o domowo-małżeńskich sprawach, a ja uśmiechałam się uprzejmie, choć znów ogarniało mnie przekonanie, że lepiej było zostać w domu. Po dziesięciu minutach zaczęłam się nerwowo rozglądać i… Wtedy pojawił się właśnie ON. Wziął mnie pod rękę i wyciągnął z tej grupki. Tak po prostu. – Co pan robi? – zapytałam. – Ratuję panią. – Przed czym? – No jak to przed czym? Przed nimi – szepnął i wskazał tę grupkę, która nawet nie zauważyła mojego zniknięcia. – Nie byli tacy źli. – Ale ja jestem dużo fajniejszy – odpowiedział. Wtedy zobaczyłam, że jest też dużo starszy. Oceniłam go na czterdzieści lat. Ale potem, kiedy już się lepiej poznaliśmy, okazało się, że ma czterdzieści sześć. A to znaczyło, że między nami jest 15 lat różnicy! Muszę jednak przyznać, że tego wieczoru ani razu nie poczułam tej różnicy wieku. Nie dość, że Grzegorz był bardzo przystojny, to jeszcze do tego zabawny, energiczny, ciekawy świata i chętny do zabawy. Spędziliśmy ze sobą cały wieczór, bo i on na imprezę przyszedł sam. Wcale nie dlatego, że zostawił żonę w domu. Nie, nie. Po prostu był singlem, tak jak ja Doskonale wiedział więc, jak się tu czuję. Jemu było jednak o tyle łatwiej, że wszystkich tu znał. Musiał ich znać, bo był bratem Małgośki. – Widzę, że się świetnie dogadujecie – moja koleżanka podeszła do nas, kiedy już wpuściła wszystkich gości i zadbała, żeby każdy dobrze się czuł. – To zasługa Izy – odpowiedział Grzegorz i mrugnął do mnie porozumiewawczo. – Uważaj na niego – Małgośka pogroziła mu palcem i zostawiła nas samych. Uśmiechnęłam się wtedy, bo nawet nie przeczuwałam, że ten żart w perspektywie czasu stanie się poważną przestrogą. Bawiłam się znakomicie. Co chwilę wybuchałam śmiechem, a do tego nawet nie zauważyłam, jak płynie czas. Od razu zrozumiałam, co niektóre dziewczyny widzą w starszych facetach. Grzegorz był kulturalny, szarmancki, wyrozumiały, spokojny. No i przede wszystkim nie puszył się bez sensu, nie silił na przebojowość. Biła od niego pewność siebie i dojrzałość Stałam z nim i zastanawiałam, czy on mnie podrywa, czy tylko sobie tak całkiem niezobowiązująco gadamy? Dwoje singli na imprezie dla par… Nie potrafiłam jednoznacznie tego ocenić, bo nawet jeśli Grzesiek próbował mnie uwodzić, to robił to w niezwykle subtelny sposób. I ta zasada nie dotyczyła tylko tego naszego spotkania, ale także kolejnych. Bo były następne. Jeszcze na koniec tej imprezy, kiedy odwoził mnie taksówką do domu, zaproponował wspólne wyjście do kina. Zgodziłam się bez wahania. Wtedy jeszcze nie zastanawiałam się, do czego ta znajomość ma prowadzić. W poniedziałek w pracy Gośka sama zaczęła podpytywać mnie o swojego brata, więc miałam dobrą okazję, żeby i z niej coś na jego temat wyciągnąć. Powiedziała mi, że jest rozwiedziony. Że ożenił się młodo i bardzo głupio. Żona zdradzała go przez kilka lat, zanim się zorientował. To było dziesięć lat temu i od tego czasu żył sam. – Izka, czy on ci się naprawdę podoba? – zapytała mnie Gośka na koniec rozmowy. – No tak… A czemu ma się nie podobać? To fantastyczny facet. – No, ale czy może z tego coś być? – Nie wiem. Jest sporo starszy… A jak to wygląda z jego strony? – Nie mam pojęcia. On nigdy o takich sprawach z nikim nie rozmawia. – Gentelman? – To też. Ale chyba bardziej chodzi o to, że się zraził do związków. Od rozwodu miał tylko przelotne znajomości… – przyznała szczerze. Na naszym drugim spotkaniu było jeszcze fajniej niż na imprezie. Grzesiek zabrał mnie do kina, a potem do restauracji. I cały wieczór był tak naturalnie elegancki, że z każdą godziną zachowywałam się coraz swobodniej. Czułam się jak dama, choć Grzesiek nie przesadzał w żadnym geście. Już wiedziałam, że mnie adoruje, choć nie wyraził tego ani razu bezpośrednio. Szarmancki i dyskretny – taki był Kiedy więc na koniec całego dnia pocałował mnie tylko w policzek, czułam się nawet trochę zawiedziona. Na szczęście nie kazał mi długo czekać na kolejny krok, bo za dwa dni spotkaliśmy się znowu i tym razem, pod moimi drzwiami, przycisnął mnie mocno do siebie i namiętnie pocałował… I tak nasza znajomość przerodziła się w romans. Było cudownie, a ja za każdym razem, kiedy się rozstawaliśmy, czułam jednocześnie tęsknotę, ale i niepewność. Tęskniłam, bo Grzesiek był wspaniały, a wahałam się, bo był dużo starszy i nie wiedziałam, czy nasz związek ma sens… Nawet rozmawiałam o tym z Gośką. Dzieliłam się swoimi wątpliwościami i szukałam u niej porady, ale ona nie była w stanie mi jej udzielić. Nikt nie mógł tego zrobić. Sama musiałam zdecydować – tak wtedy myślałam. Zapomniałam, że decyzję może podjąć jeszcze Grzegorz. I tak się właśnie stało Po dwóch miesiącach naszego gorącego związku on nagle przestał się do mnie odzywać. Spotykaliśmy się coraz rzadziej, nie odbierał ode mnie telefonów. Kiedy go zapraszałam, to narzekał, że ma mnóstwo pracy, że nie ma czasu. Nie jestem nastolatką, żeby wierzyć w takie wymówki. Jeśli komuś zależy, to zawsze znajdzie czas. Dlatego w czasie jednej z rozmów telefonicznych postawiłam sprawę jasno. – Grzesiek, powiedz mi szczerze, co jest grane? Dlaczego nie chcesz się ze mną widywać? – Przecież wiesz, że w pracy mam… – Daj spokój z tą dziecinadą. Rozczarowujesz mnie… – Dobrze, powiem szczerze – westchnął ciężko, a pode mną ugięły się nogi. Jakaś naiwna część mnie chyba do końca wierzyła, że to jednak kwestia braku czasu. – Ja nie… To nie twoja wina, ale chyba już nigdy nie będę… No wiesz… Jestem za stary dla ciebie, a poza tym boję się związku. Chyba mi to niepotrzebne… – Niepotrzebne? Szkoda, że przemyślałeś sprawę dopiero teraz! – zezłościłam się nie na żarty. – Przepraszam… – Nie ma sprawy! – wściekła odłożyłam słuchawkę, a potem rzuciłam się na łóżko. Najpierw byłam zła, a potem się popłakałam Jak jakiś podlotek. Tak też zachowywałam się przez następne dni. Ciągle wgapiałam się w telefon, sprawdzając, czy nie przyszły jakieś wiadomości od Grzegorza. A jak już ktoś dzwonił, serce mi waliło, bo miałam nadzieję, że to on. W końcu zaczęłam podpytywać Gośkę, czy coś wie, czy on czegoś o nas jej nie powiedział. Ona jednak wiła się i robiła bardzo udręczone miny. – Izka, przepraszam cię, ale nie mogę… – przez jej twarz przeszedł autentyczny grymas bólu. – Rozumiem, przepraszam. – Nie, to nie to. Chciałabym ci coś powiedzieć, ale on… – Tak, wiem. To twój brat. No i tak skończył się mój związek z Grześkiem. Ale nie skończyła się ta historia. Jej koniec był dużo bardziej tragiczny Mijały kolejne tygodnie, miesiące, powoli zapominałam o Grzegorzu, a rana w sercu zaczęła się goić. Tęskniłam za nim jeszcze trochę, owszem, często mi się przypominał, ale jakoś przełknęłam tę stratę. Ruszyłam do przodu. Znacznie gorzej tę sytuację znosiła Gośka. Takie przynajmniej miałam wrażenie, bo ciągle mnie unikała. Co mnie zobaczyła, to albo odwracała wzrok albo uśmiechała się tak smutno, jakbym to ja zostawiła jej brata. Korciło mnie, żeby z nią porozmawiać, wyjaśnić sprawę. Wytłumaczyć jeszcze raz, że naprawdę nie mam żalu i możemy się normalnie przyjaźnić. Raz nawet spróbowałam, ale ona tak szybko ucięła rozmowę, że znów poczułam się zakłopotana. Wtedy postanowiłam już więcej nie poruszać tego tematu. Byłam pewna, że nasza przyjaźń się skończyła. Gośka traktowała mnie przeważnie jak powietrze, ale czasem patrzyła na mnie z jakąś dziwną rozpaczą w oczach. Już myślałam, że tak będzie między nami zawsze. Ale przyszedł dzień, w którym moja przyjaciółka mi wszystko wyjaśniła. To było pół roku po moim rozstaniu z Grzegorzem. Gosi nie było w pracy od tygodnia. Nie wiedziałam, co się z nią dzieje, ale nie dzwoniłam do niej, bo nie chciałam się narzucać. To jednak ona zadzwoniła do mnie. Nic nie chciała powiedzieć przez telefon. Umówiłyśmy się w kawiarni. Gdy weszłam do środka, Gosia już tam była. Od razu zauważyłam, że jest ubrana na czarno. Choć siedziała w środku, to miała na oczach ciemne okulary. Domyśliłam się, że stało się coś złego. – Usiądź – poprosiła. – Co się stało, Gosia? – zapytałam. Ciężko westchnęła, jakby chciała zebrać siły przed tym wyznaniem. – Grzesiek nie żyje. – Co ty mówisz!? – Teraz już ci mogę wszystko szczerze powiedzieć. Zaczęła opowiadać, a ja nie mogłam uwierzyć w to, co słyszałam. Do głowy mi nie przyszło, że taka może być przyczyna dziwnego zachowania Grześka. Że powodem, dla którego mnie zostawił, była ciężka choroba. Bo kilka tygodni po tym, jak się poznaliśmy, Grzegorz dowiedział się, że ma raka. Pierwsze objawy pojawiły się jeszcze, zanim się spotkaliśmy, ale diagnoza padła dopiero po tych kilku tygodniach naszego burzliwego romansu. Wtedy właśnie Grzegorz uznał, że nie znamy się na tyle długo, by miał prawo obarczać mnie trudami towarzyszenia mu w chorobie, której finału nie potrafił przewidzieć. Postanowił więc zakończyć naszą znajomość Dla mojego dobra. – Gośka, ale ja bym chciała przy nim być. Ja bym nie mogła… – Wiedział, że tak powiesz. Dlatego nie mógł wyznać ci prawdy. Dlatego nakłamał, że nie potrzebuje nikogo, że nie chce… – I ty o wszystkim wiedziałaś? Przez cały czas? – No tak, od momentu, jak lekarze mu powiedzieli. Ale on zabronił mi cokolwiek tobie mówić. – Dlatego byłaś taka dziwna… Biedactwo – przytuliłam ją najmocniej, jak potrafiłam. – On cię naprawdę kochał… Naprawdę chciał z tobą być. Wierzył, że wyzdrowieje i znów spróbujecie. Do końca miał taką nadzieję… – płakała mi w ramię. Wspierałam Gosię na pogrzebie brata, a potem obie byłyśmy dla siebie oparciem w czasie żałoby. Mnie też było ciężko. Nigdy Grzegorza nie zapomnę Naprawdę go kochałam. Czasem mam wrażenie, że to był właśnie ten jedyny, ten stworzony dla mnie. To bardzo przytłaczająca myśl, bo nie wiem, jak teraz sobie kogoś znajdę… Przecież Grzesiek był taki wspaniały. Ciężko mi z tym wszystkim. Całe szczęście, że mam Gośkę, bo przez tę historię stałyśmy się sobie bardzo bliskie. Prawie jakbyśmy były siostrami. Czytaj także:„Gdy zmarł teść, teściowa się zmieniła. Obsesyjnie interesowała się naszym życiem, nieproszona cerowała moje majtki”„Czułam, że to dziecko musi żyć. Próbowałam odwieść Kasię od usunięcia ciąży i miałam rację. To dziecko uratowało jej życie”„Adrian miesiącami mnie dręczył i prześladował. Policja mnie zbyła. Zainteresują się dopiero, gdy zrobi mi krzywdę”
dlaczego sie w nim zakochalam