gwiezdne wojny plan filmowy

Nagrody dla filmu Gwiezdne wojny: Część IV Nowa nadzieja (1977) - Obi-Wan opowiada młodemu Luke'owi, że jego ojcem był potężny rycerz Jedi, który walczył w wojnach klonów. 32 z 32. Gwiezdne wojny: Parszywa Zgraja (ang. Star Wars: The Bad Batch, 2021) – amerykański serial animowany, osadzony w świecie Gwiezdnych wojen, stworzony przez Dave’a Filoniego. Jest to kontynuacja oraz spin-off serii Gwiezdne wojny: Wojny klonów z 2008 roku. Z polskim dubbingiem dostępny na platformie Disney+ od 4 maja 2021 roku. „Gwiezdne Wojny: Atak klonów” i Sewilla jako Naboo Sewilla: Plac Hiszpański. Sam plac Hiszpański powstał w latach 20. XX wieku, związku z przygotowaniami miasta do wystawy Ibero-amerykańskiej w 1929. Oprócz placu powstał cały park Marii Luisy. Dziś w tym kompleksie znajduje się między innymi muzeum archeologiczne i oceanarium. Słomki STAR WARS Gwiezdne Wojny na urodziny 4szt. od Super Sprzedawcy. Długość. 22 cm. 9, 99 zł. 18,98 zł z dostawą. Produkt: Słomki papier Procos 4 szt. Plakaty Gwiezdne Wojny - odpowiednie do każdego wnętrza. Plakaty Star Wars można zdobyć w różnych rozmiarach - od wielkości A4 do 61 × 91 centymetrów, a także większych. Wszystko zależy od tego, w jakim miejscu zamierzasz go powiesić. Jeśli plakat filmowy Star Wars ma być dodatkową ozdobą, najlepiej wybrać mniejszą formę. Online Bekanntschaft Meldet Sich Nicht Mehr. Niektóre lokacje filmowe nie wymagają od ekipy filmowej wyjścia z hotelu, mimo kręcenia zdjęć w plenerze. Tak dokładnie było w przypadku norweskiej miejscowości Finse, która zagrała w „Imperium kontratakuje” planetę Hoth. Wszystko dzięki anomaliom pogodowym, które pokrzyżowały oryginalne plany filmowców. Dziś Finse słynie nie tylko z „Gwiezdnych Wojen”, ale też przyciąga turystów ze względu na piękno lodowca HardangerjøkulenFinse i historia kolei w NorwegiiFinse jest małą wioską w gminie Ulvik, położoną na wysokości 1222 metrów nad poziomem morza, tuż przy lodowcu Hardangerjøkulen. Jest to szósty największy lodowiec w kontynentalnej części Norwegii. Najważniejszym budynkiem w całym Finse jest stacja kolejowa. Wybudowano ją w 1908 roku, gdy otwierano połączenie na trasie Oslo – Bergen (1909 rok). To obecnie najwyżej położona norweska stacja kolejowa i w ogóle najwyższy punkt tras kolejowych w kraju (dokładniej w pobliskim tunelu – 1237 m na przełomie kwietnia i majaPierwotnie była to baza budowniczych, natomiast dziś to stała osada. Ciekawostką jest to, że do Finse nie prowadzą żadne drogi. Dojechać można jedynie pociągiem, a w zimie dodatkowo pojazdami śnieżnymi. W sumie offroad też można latem spróbować. Oprócz stacji znajduje się tu także wspomniany tunel kolejowy. Dziś na stałe mieszka tu zaledwie kilka osób, trochę więcej przebywa tu okresowo, głównie do obsługi Amuldsen i inniNiezwykłe położenie Finse przy lodowcu sprawiło, iż miejsce to odegrało swoją rolę w wyprawach arktycznych. Lodowiec ten był wykorzystywany jako baza treningowa. Tu ćwiczyli członkowie wypraw Scotta, Amuldsena i Shackletona zdobywając niezbędną biegłość. Swoją drogą turystyczne wyprawy polarne w stylu Shackletona są organizowane tutaj wczesną wiosną. Zaś ich uczestnicy zmagają się z trudnymi warunkami, ot taka nietypowa Finse 1222Finse turystycznieMiędzy innymi dlatego dziś Finse to przede wszystkim jedno z zimowych centrów turystycznych. Tu przyjeżdżają amatorzy narciarstwa, żeglowania (kiteskiing, żeglowanie na saniach). W momencie, gdy zamarznie jezioro Finsevatnet mają tu całkiem spory teren dla siebie. I spokojny, bo to dodatkowo jest obszar chroniony, obok zaś znajduje się Park Narodowy płaskowyż Hardangervidda. To największy park narodowy w całej Norwegii, liczy sobie ponad 3400 km2. Jest to także idealne miejsce na wszelkiego typu trekkingi, czy to letnie, czy to zimowe. Szlaki są wyznaczone, także blisko stacji kolejowej i miejscowości, zaś przyroda Finse 1222 i stacja kolejowaTo dobre miejsce dla lubiących sporty zimoweFinse, Norwegia i saga „Star Wars” czyli lodowa planeta HothFilmowo najważniejszym punktem historii Finse są oczywiście „Gwiezdne Wojny: Cześć V: Imperium kontratakuje” (1980 rok) Irvina Kershnera. Tu kręcono plenery lodowej planety Hoth. Ekipa filmowców przybyła tu 2 marca 1979 roku. Prawie 70 osób ulokowano w hotelu Finse 1222. Zwykle marzec to dobra pora na zdjęcia w tym miejscu, ale w 1979 akurat mieli, podobnie jak u nas, zimę stulecia. Stąd też część zdjęć nagrywano z hotelu. Kamera stała w drzwiach, reżyser i reszta ekipy za nią, zaś jedyną osobą, która wychodziła na śnieg był aktor – na przykład Mark Hamill. Mark i Carrie Fisher dotarli tu 3 marca, najwięcej problemów miał Harrison Ford, który pojawił się później, bo zima stulecia spowodowała, iż nie dało się tu dojechać. Przetransportowano go czyli lodowa planeta Hoth w „Imperium kontratakuje”Wystawa poświęcona „Gwiezdnym Wojnom” w hotelu Finse 1222Przy lepszej pogodzie zdjęcia kręcono na jeziorze Finsevatnet (znajduje się tuż przy hotelu Finse 1222), a także na lodowcu Hardangerjøkulen. Jako statystów brano praktycznie każdego, włączając w to obsługę jezioroWarto dodać, że w 2015 roku w grze „Star Wars: Battlefront” wykorzystano tę okolicę ponownie. Wówczas na podstawie topografii terenu przygotowano dokładne mapy Hoth na potrzeby to dobre miejsce do trekinguInne filmy tu kręconeNie jest to jedyny epizod filmowy tej okolicy, choć w pozostałych wykorzystywano tylko zdjęcia lodowca Hardangerjøkulen. Pierwszy z nich to film telewizyjny „Gułag” (1985 rok) Rogera Younga, zaś Norwegia udaje tu Syberię. Drugi to „Wiedźmy” (1990 rok) Nicolasa Reoga na podstawie książki Roalda Dahla. Tu pojawiają się ośnieżone szczyty i są niejako dodatkiem do scen nagrywanych w Bergen. Finse pojawia się także w powieści „The Blue Ice” Hammonda wzniesienia zagrały w „Imperium kontratakuje”Atrakcje FinseHotel Finse 1222 znajdujący się przy stacji to nie tylko atrakcja, ale i dobre miejsce, by zjeść coś ciepłego. Jest on połączony ze stacją kolejową. Jego częścią jest też wagon kolejowy, bardzo charakterystyczny i wyróżniający się. Wewnątrz hotelu znajdują się gablotki pamiątkowe, mniejsza w recepcji, druga pod schodami (w recepcji powiedzą jak dojść). Ten hotel to także schronisko z 43 pokojami, acz ceny są norweskie. Tańszy może być hostel Finsehytta, w którym znajduje się także mikrobrowar. Ten jest trochę oddalony od stacji, ale nadal bardzo wczesną wiosnąO ile spacer po Finse, czy nawet po powierzchni zamarzniętego Finsevatnet nie będzie stanowić problemu, o tyle dotarcie do lodowca wymaga czasu i przygotowania. My liczyliśmy na możliwość wynajmu skuterów śnieżnych, ale informacja, którą znaleźliśmy w sieci, została na miejscu zweryfikowana. Z powodu ochrony środowiska ograniczono użycie skuterów do koniecznego minimum. Eskapady turystycznie nie wchodzą w grę. Za to można tu poszukać psich zaprzęgów, ale to też lepiej zorganizować HardangerviddaDojazd i okolicaBilety kolejowe można spokojnie kupić w Oslo czy Bergen. Wyjazd do Finse właściwie należy traktować jako miejsce na jednodniową wycieczkę właśnie ze wspomnianych miast. My jechaliśmy z Oslo, pociągiem około godziny 8:00. Na miejscu byliśmy o godzinie 12:00, powrót zaś był o godzinie 18:00. To wystarczająco dużo czasu, by zobaczyć bliską okolicę, ale niekoniecznie wystarczy na lodowiec. Jeśli chcemy dotrzeć do lodowca na piechotę, a przy okazji poszwendać się na spokojnie po okolicy konieczny będzie nocleg. Natomiast jazda pociągiem pozwala obejrzeć wiele zakątków dzikiej i tunel kolejowy w kierunku byliśmy w Finse na początku maja, baliśmy się czy będzie jeszcze śnieg, jak widać był, włączając w to zamarznięte jezioro. Więcej zdjęć oraz namiary GPS konkretnych lokacji z „Imperium kontratakuje” znajdziecie tutaj. Z pewnością miejsce to wygląda zupełnie inaczej w środku lata. Lato to także dobry moment, by lepiej pooglądać lodowce. Gdy jest pokrywa śnieżna, całość wygląda tak samo, niezależnie czy to czapa lodowa, czy z hoteluJeśli podobał Ci się ten wpis, polub nas na norweskiFinseSzlak filmowyFinse Czasem wystarczy bardzo niewiele, by filmowcy zrobili kilka zdjęć, a dzięki magii kina miejsce to zostaje odmienione w niesamowity sposób. Tak było z amerykańskim Livermore, które zostało uwiecznione w „Gwiezdnych Wojnach”, korzystając z pól golfowych i zdjęć pobliskich, porośniętych trawom pagórków. Zaś samo miasto słynie też z tablicy Mendelejewa, w pewien LivermoreAmerykańskie miasteczko LivermoreOsada nie wyróżnia się specjalnie, to małe miasteczko jakich wiele w USA, podobnie jak Modesto. Livermore znajduje się w Kalifornii, w hrabstwie Alameda i właściwie nie ma wyróżniających je zabytków. Nazwa pochodzi od Roberta Thomasa Livermore’a, który posiadał całkiem sporo ziemi w okolicach zatoki San Francisco. Nazwę nadano pośmiertnie. Wcześniej znajdowała się tu franciszkańska golfoweZa największy zabytek miasta uznaje się żarówkę, która świeci nieprzerwanie od 1901, dzięki czemu prawdopodobnie jest najdłużej świecącą żarówką (i wpisaną do Księgi Rekordów Guinnessa). To także jeden z rejonów w Kalifornii, który słynie z lokalnych win. Niemniej jednak niewiele jest tu do zobaczenia. Może niektóre bardziej zabytkowe wille, ale to dalej raczej szukanie czegoś, niż punkty, które naprawdę warto na okoliczne wzgórzaPierwiastek LiwermorW miasteczkuznajduje się prominentny ośrodek badań nuklearnych i techniki laserowej (Lawrence Berkeley National Laboratory). Uzyskiwano tu wiele pierwiastków transuranowych. Jeden z nich, znany wcześniej Ununhexium (Uuh), stał się liwermorem (Lv, 116). Liwermor oczywiście na cześć miasta Livermore. Nazwa pierwiastka od niewiele znaczącego współczesnego miasta to coś, co nie zdarza się zbyt wokół LivermoreLivermore i „Gwiezdne Wojny”Natomiast do Livermore przyciągnęły nas „Gwiezdne Wojny”, a dokładniej „Mroczne widmo”, film który zdaniem twórcy efektów specjalnych – Johna Knolla – zdefiniował na nowo dziedzinę efektów. W tym przypadku kręcono tu ujęcia właśnie do scen komputerowych, przede wszystkim bitwy Federacji Handlowej z Gunganami. W tym celu wykorzystano dwie rzeczy: ujęcia pobliskich wzgórz, które widać z miasteczka. Są one porośnięte zieloną trawą i właściwie niewiele się wyróżniają. Druga rzecz to pola golfowe. Tak się złożyło, że gdy kręcono ujęcia wzgórz, nagrano też ujęcia pól z Livermore wykorzystano w zdjęciach bitwy o NabooPotem już z wykorzystaniem modeli tak fizycznych, jak i komputerowych, zaczęto realizować całą bitwę o Naboo. Livermore pozostało tłem, wspomagano się także okolicami Skywalker Ranch. Prawdę mówiąc zdjęcia kręciły osoby techniczne. Nie dbano specjalnie o kompozycje, tylko o to, by jak najwięcej materiału stworzyć, który potem będzie można obrabiać cyfrowo i dopasowywać w komputerze, a zapewne także poprawić. Przez to nikt nawet nie zadał sobie trudu, by opisać, które wzgórza i które pola użyto. Niewiele jest tu z klimatu „Gwiezdnych Wojen” i raczej mało kto pamięta, że je tutaj droidów Federacji Handlowej na polach Naboo. Pola częściowo nagrywano w i „Star Trek”Nie jest to jedyny film, tu kręcony. Dość trudno to zobaczyć, zwłaszcza przejazdem, ale powstawał tu także „W ciemność. Star Trek” (2013) Abramsa. Dokładniej sceny z okolicą rdzenia warpowego „Enteprise’a”. Nagrywano je w Lawrence Livermore National Laboratory na obrzeżach nas pola były zwykłym przystankiem po drodze. Wspominać można właściwie tylko dzięki „Mrocznemu widmu”. Więcej zdjęć podobał Ci się ten wpis, polub nas na amerykańskiLivermore–Szlak filmowyLivermore Vík í Mýrdal to niewielka miejscowość nad Oceanem Atlantyckim na Islandii, która słynie przede wszystkim z czarnych plaż. Najbardziej znana z nich to Reynisfjara, która wykorzystana została w kilku filmach, w tym „Gwiezdnych Wojnach”, czy „Grze o tron”. Ale Vik ma zdecydowanie więcej do w Vik, IslandiaMiasteczko VikW języku islandzkim nazwa Vík í Mýrdal znaczy tyle, co „zatoka bagiennej doliny”. Powszechnie dla ułatwienia używa się nazwy Vik. Sama wioska jest dość niewielka. Mieszka tu zaledwie jakieś 400 osób. Zresztą cała ludność gminy Mýrdalshreppur nie przekracza 800 mieszkańców. Natomiast warto wspomnieć o rozkładzie etnicznym gminy. Otóż z jakiegoś powodu to właśnie te miejsce upodobali sobie obcokrajowcy. Stanowią oni 47% mieszkańców, co stanowi jeden z najwyższych wyników w kraju i zdecydowanie ewenement poza ReynisfjaraVik jest też istotne na Islandii dlatego, że to największy zamieszkały ośrodek w promieniu 70 kilometrów. Dzięki temu łatwo tu trafić kierując się drogowskazami. Znajduje się wiele hoteli, więc to idealne miejsce na nocleg, czy bazę podczas objazdu na Islandii. Zwłaszcza że blisko Vik znajdują się też lodowiec Mýrdalsjökull, a także wulkany Katla (ostatnia erupcja w 1918 roku) i Eyjafjallajökull. Ten drugi dał się poznać światu w 2010 roku, gdy jego wybuch sparaliżował ruch lotniczy w Europie. Pył wulkaniczny zaś opadł na Vik. W każdym razie jeśli ktoś wybiera się na te lodowce, Vik zdaje się być naturalnym punktem startu. Lodowce także zagrały w „Gwiezdnych Wojnach”. Ich mniej ośnieżone fragmenty służyły jako część ze scen na planecie Wobani w „Łotrze 1”. Podobno kręcono tu także „Przebudzenie Mocy”, sceny na powierzchni Starkillera. Nagrywano je z powietrza i połączono z ujęciami z Krafli. W przypadku obu filmów nie ma pewności, czy sceny faktycznie użyto w finalnej wersji przy plaży VikPrzyroda VikWarto dodać, że Vik to także okolice przyjazne ptakom. W tutejszych klifach gnieździ się wiele gatunków, w tym maskonury, którymi szczyci się Islandia. Nasze doświadczenia wskazują, że maskonury lepiej było obserwować na Skellig Michael, gdzie kręcono VII część „Gwiezdnych Wojen”. Tam było ich zdecydowanie więcej i łatwiej dostrzegalne, choć na dostanie się na Skellig wymagało więcej szczęścia. Niemniej jednak ten ptak jest jednym z symboli Islandii. Są nawet organizowane specjalne wyjazdy, by oglądać tutaj te ptaki. Okolice Vik są jednym z kilku miejsc, gdzie można spróbować ich plaża VikCzarna plaża ReynisfjaraCzarne plaże, filmy i serialeNas jednak nie ptactwo przyciągnęło w tę okolicę, a filmy. Tu kręcono „Łotra 1”. Zdecydowanie najbardziej charakterystyczne dla Vik są plaże z czarnym piaskiem. Czarna plaża Vik oraz w większej części Reynisfjara posłużyły za plenery planety Lah’mu. To tu Galen Erso prowadził swój żywot farmera. Film z cyklu „Gwiezdne Wojny” zaczyna się od przelotu nad czarną plażą. Potem widzimy dom Galena Erso i lądowanie dyrektora Vik w filmie „Gwiezdne Wojny: Łotr 1”Czarna plaża VikCzarna plaża Vik (Black Sand Beach) jest dostępna od strony miasteczka. Przy plaży znajduje się parking. Przy odrobinie szczęścia możemy pooglądać skały Reynisdrangar. To charakterystyczne bazaltowe kolumny, które wystają z wody. Według legendy powstały, gdy dwa trolle płynęły trójmasztowym okrętem, ale nie udało im się dobić do brzegu przed wschodem słońca, więc zamieniły się w przy VikSkały można też oglądać z Reynisfjary (określanej czasem jako Reynisfjarablack). Ta plaża jest dłuższa, dlatego ją preferowali filmowcy. Stąd także możemy oglądać skały, a także bazaltowe organy. Choć w linii prostej znajduje się bardzo blisko od Vik, to drogą trzeba zrobić przeszło 20 kilometrów. Resztę blokują klify. W dodatku wody oceanu są tu bardzo zdradliwe, a fale niejednego przewróciły, przed czym ostrzegają znaki. Przy Reynisfjarze także mamy zaś znajduje się półwysep Dyrhólaey z charakterystycznym łukiem skalnym. Przy dobrej widoczności da się go częściowo zobaczyć z Reynisfjary. Przy złej, ciężko zobaczyć cokolwiek. My niestety trafiliśmy na mgłę. Choć na Islandii panuje powiedzenie, że jeśli nie podoba się nam pogoda, to należy poczekać 5 minut i się zmieni, tym razem się nie sprawdziło. A przynajmniej nie zmieniło się na oczywiście nie koniec występów tej lokacji. W „Grze o tron” czarna plaża Reynisfjara zagrała okolice Wschodniej Strażnicy (Eastwatch by the Sea). Swoją drogą także pobliski lodowiec Mýrdalsjökull grał Północ za Murem w kilku scenach, gdy ekipa wyruszyła zapolować na ożywionego trupa. W produkcji „W ciemność. Star Trek” czarny piasek udaje asteroidę, na której doktor McCoy próbuje rozbroić torpedę. W okolicy kręcono też ujęcia do „Noego” Darrena Aronofsky’ HjorleifshofdiZ „Gwiezdnymi Wojnami” wiąże się jeszcze jedna atrakcja. To jaskinia Hjörleifshöfði, zwana też jaskinią Yody. Głównie dlatego, że wejście do niej ma charakterystyczny, przypominający Yodę kształt. Nie jest to miejsce popularne, raczej oddalone i trzeba do niego dojechać szrutówką. Co ciekawe, częściowo te tereny znalazły się w „Grze o tron”, ale tylko w szerokich kadrach, bez szczegółów. Okolice jaskini są też w „Łotrze 1” (także jako planeta Wobani), czyli miejsce, gdzie odbijano Jyn Erso z HjörleifshöfðiJaskinię najlepiej widać w „Star Trek: Discovery” w trzecim sezonie. W drugim odcinku znajdują się okolice opuszczonego miasta górniczego, po którym chodzą Tilly i Saru. Ujęcia z jaskini są nagrane tak, by można było ją dość łatwo rozpoznać, ale by nie było widać Yody. Wejście do jaskini jest tak charakterystyczne, że choć filmowcy tu nagrywają, unikają ujęć, które mogłyby się kojarzyć z HjörleifshöfðiZwiedzanie VikNa koniec warto wspomnieć o serialu „Katla” Netflixa. To produkcja islandzka, specjalnie dla kanału streamingowego. Tu nie tylko zdjęcia nagrywano w Vík i w okolicy, ale też akcja jest umieszczona w tym miasteczku, tuż po erupcji Katli, gdy mieszkańcy muszą walczyć o jaskini HjörleifshöfðiZnajomość zasad bezpieczeństwa w razie wybuchu wulkanu na Islandii to praktyczna i powszechna wiedza. Turyści muszą się dostosować (ale podobnie było choćby w Tongariro). Samo Vik raczej nie ma wiele do zaoferowania turystom. Jest ładny kościółek, muzeum regionu, a także ekspozycja o lawie (Lava Show), basen i przede wszystkim kilka firm, organizujących turystyczne wypady w okolice, w tym także konne zdjęć znajdziecie podobał Ci się ten wpis, polub nas na islandzkiVikSzlak filmowyVik Dżerba (Dżarba albo Jerba) to słynna turystyczna wyspa w Tunezji o powierzchni jakiś 514 km2, czyli dwa razy więcej niż Malta. To idealne miejsce wypoczynkowe, ale jednocześnie tutaj także kręcono kilka scen do „Nowej nadziei”. I na tych częściach wyspy się skoncentrujemy. Tym razem pominiemy część DżerbaDżerba w TunezjiJadąc samochodem, na wyspę można dostać się zarówno mostem, jak i promem. Na południu znajduje się miejscowość Adżim (arab. جيم, franc. Ajim), pierwsza lokacja filmowa. Historycznie pierwotna zabudowa została wzniesiona jeszcze przez Fenicjan jako kolonia Tipasa. To trzecie co do wielkości miasto na wyspie, słynące z połowu i Mos EisleyTo właśnie także tutaj George Lucas kręcił część ujęć w Mos Eisley. Przede wszystkim wejście do kantyny. To jeden z budynków, który tu się wznosił. Charakterystyczne kopuły to lokalny koloryt, wykorzystany jako część scenografii Tatooine. W 1976 roku ekipa filmowa skorzystała z tego, co oferowała Tunezja. Prawdę mówiąc niewiele się wysilili. Niestety, podczas naszej wizyty, budynek będący wejściem do kantyny znajdował się w nieciekawym stanie. Zaniedbany, powoli rozsypujący się, na pierwszy rzut oka nawet nie jest do rozpoznania. Drzwi zabito dechami, tak by nikt nawet nie próbował wchodzić. Wnętrza kantyny nagrywano w i kantyna Mos EisleyKantyna Mos Eisley (czyli Dżerba) w „Gwiezdne Wojny: Część IV: Nowa nadzieja”Warto jednak pochodzić także po okolicy kantyny w Adżin. Tam znajduje się mur, który także było widać w filmie. Szturmowcy obserwowali ucieczkę „Sokoła Millennium” z Mos Eisley. Za murem zaś znajduje się prywatne podwórko, a obok kręcono scenę, w której szturmowcy zatrzymali Luke’a i Obi-Wana oraz droidy. W przeciwieństwie do kantyny te miejsca nie są aż tak zaniedbane, ale właściciele także nie zdają sobie sprawy z ich gwiezdno-wojennego dziedzictwa oraz miejsca w kulturze. Tym samym oba miejsca niby da się zobaczyć, ale jest z tym z roku na rok coraz w Mos Eisley. Tu nagrywano scenę, w której szturmowcy obserwowali odlatującego Hana SoloDomek Bena KenobiegoZa Adżim znajduje się jeszcze jedna lokacja, domek Obi-Wana Kenobiego. Chatka Bena zachowała się w przyzwoitym stanie, w dodatku można do niej wejść. To także coś, co jest pięknym przykładem magii kina. Budynek bowiem znajduje się nad morzem i można zejść sobie spokojnie do wody. Jednak odpowiednie ustawienie kamery czy aparatu sprawia, że to co jest piaszczystą plażą, staje się momentalnie diunami pustyni. Tę historię nie raz dało się słyszeć od twórców „Nowej nadziei”. Dziś to ziemia niczyja, przy której można spokojnie się zatrzymać i wejść do środka. Wnętrza także nagrywano w londyńskim Bena Kenobiego (Dżerba)Dżerba i chatka Bena w filmie „Gwiezdne Wojny: Nowa nadzieja”. U góry wersja oryginalna (1977), gdzie zastosowano jedynie ujęcie z dołu, by nie złapać morza. U dołu wersja poprawiona komputerowo w „Wersji Specjalnej” (1997) i kolejnych wycięta scenaNie do końca filmowym miejscem jest też Sidi Jemour. To meczet i kolejny marabut (wspominaliśmy o nich przy okazji Sidi Bouhlel). Znajduje się on w zachodniej części wyspy. Oficjalnie meczetem już nie jest, choć marabut pozostał. Jednak muzułmanie dbają o dawne meczety. Znów jest to trochę ziemia niczyja. Na plaży widać było tylko dzbany do połowów ośmiornic, zaś po samym budynku można spokojnie spacerować. Kręcąc oryginalne „Gwiezdne wojny” Lucas był tutaj, a okolica udawała wspominaną w filmie stację Tosche w miejscowości Anchorhead na Tatooine. Tu Luke rozmawiał z Biggsem i innymi przyjaciółmi. Scena została z filmu ostatecznie wycięta, ale nakręconą i zmontowaną wersję można czasem zobaczyć w dodatkach do filmu. Kadry znów kręcono tak, by nie było widać wody, a plaża stanowi wręcz idealną JemourJeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na tunezyjskiDżerba–Szlak filmowyDżerba W Tunezji jest miejsce, które powszechnie nazywa się mianem kanionu „Gwiezdnych Wojen” (Star Wars Canyon). George Lucas kręcił tu trzy filmy. Formalnie miejsce nazywa się Sidi Bouhlel (arab. سيدى بحلال), acz nazwa ta to imię marabuta, a nie samego kanionu. To bardzo ciekawa, acz trochę wymagająca Bouhlel i marabutKanion Sidi BouhlelNazwa marabut kojarzy się nam przede wszystkim z afrykańskim ptakiem z rodziny bocianowatych. Marabuty widzieliśmy choćby w Parku Narodowym Mikumi. Natomiast słowo to także występuje w islamie i oznacza świętego, pobożnego męża, przywódcę duchowego otoczonego czcią. Grobowce takich osób także nazywa się marabutami, te zaś są rozsiane po różnych krajach islamskich. W Tunezji widzieliśmy marabuta także na Gwiezdnych WojenSidi Bouhlel i „Gwiezdne Wojny: Nowa nadzieja”„Gwiezdne Wojny” i Sidi BouhlelTo właśnie marabut nazywa się Sidi Bouhlel. Kanion obok bywa nazywany kanionem Sidi Bouhlel lub właśnie wspomnianym kanionem „Gwiezdnych Wojen”. Jednak filmowa historia tego miejsca jest trochę dłuższa. Zaczęło się od adaptacji „Małego księcia” z 1974 roku. Dwa lata później pojawił się tu George Lucas i nakręcił część scen na Tatooine, przede wszystkim te, które znajdują się między skałami, czyli choćby z R2-D2 i Tuskenami. Warto dodać, że potem, przy „Powrocie Jedi”, dokrętkach i „Wersji specjalnej” posiłkowano się Doliną kręcono Tatooine i Indianę JonesaIndiana Jones i inne filmyLucas wrócił tu kilka lat później razem ze Stevenem Spielbergiem, kręcąc „Poszukiwaczy Zaginionej Arki”. W okolicach Tawzar kręcono zarówno sceny okolic Kairu w Egipcie, jak i te na Morzu Egejskim (Grecja). To właśnie w w tym kanionie nakręcono bardzo istotną scenę, w której Indiana Jones grozi zniszczeniem Arki Przymierza. Kanion więc udaje krajobraz niezidentyfikowanej greckiej wyspy, mapa morza jest zniekształcona, więc powyżej Krety ciężko jednoznacznie wskazać, która to rzeźba ścian wąwozuPo raz kolejny do kanionu filmowcy wrócili pod wodzą Anthony’ego Minghelli, który kręcił „Angielskiego pacjenta” (na motywach powieści Michaela Ondaatje). To oskarowe dzieło powstawało też w innych częściach Tunezji, także tam, gdzie wcześniej kręcono „Gwiezdne Wojny”.Sidi Bouhlel i „Poszukiwacze Zaginionej Arki”George Lucas wrócił tu jeszcze w 1997, gdy powstawało „Mroczne widmo”. W kanionie tym razem nagrywano tylko kilka ujęć, które wykorzystano potem do zmontowania scen wyścigu podracerów. Miejsce to stało się Żebraczym kanionem na w TunezjiZwiedzanie Sidi BouhlelJest to lokacja dość trudna do kręcenia: przeniesienie sprzętu, ustawienie go jest dość wymagające, a temperatury są tu bardzo wysokie. nas podczas naszego pobytu było tu czterdzieści parę stopni. Co prawda sucho, więc da się wytrzymać (ba nawet i 58 wytrzymaliśmy w Biszapur), ale choć pot z człowieka nie leci, to jednak taka temperatura daje się we znaki, zwłaszcza gdy przebywa się tu dość na wąwózDruga rzecz, to trudność w rozpoznaniu miejsc filmowych. Zwłaszcza, że GPS może tu trochę wariować. Natomiast zdecydowanie czuje się tu klimat kanionów na Tatooine. I nawet bez „Gwiezdnych Wojen” warto to zobaczyć. Warto pamiętać, że przynajmniej obecnie nie jest to miejsce turystyczne. Wąwóz jest otwarty, ale nie ma tu żadnej infrastruktury. Samemu należy zadbać tak o bezpieczeństwo jak i wystarczające ilości wody. Nawet parking jest dość umowny, przynajmniej nie trzeba za nic kanion Gwiezdnych WojenJeśli spodobał Ci się wpis, polub nas na tunezyjskiSidi BouhlelSzlak filmowySidi BouhlelNawigacja po wpisachU styku filmu i podróży 4 maja to obchodzony na całym świecie Dzień „Star Wars”. Fani świętują go oczywiście seansami kolejnych filmów tego kultowego cyklu. Ale w jakim porządku najlepiej jest go oglądać? Każdy, kto choć raz oglądał jakiś film z serii „Gwiezdne wojny” („Star Wars”) na pewno zna najsłynniejszą pochodzącą z niej kwestię. „Niech Moc będzie z tobą” to w gwiezdnowojennym uniwersum pozdrowienie, pożegnanie lub błogosławieństwo, wyrażające życzenie, by Moc, przenikająca wszystkie istoty, miała w opiece naszego języku angielskim ten zwrot brzmi „May the Force be with you”. Ponieważ pierwsze jego słowa brzmią bardzo podobnie do „May the fourth”, czyli „czwartego maja”, właśnie ta data została wybrana jako Międzynarodowy Dzień Gwiezdnych stworzonej przez George’a Lucasa sagi, których na całym świecie trzeba liczyć w setkach milionów, celebrują swoje święto na najróżniejsze sposoby – od przebierania się w stroje bohaterów po przygotowywanie potraw inspirowanych „Gwiezdnymi wojnami”. Ale podstawowym sposobem świętowania oczywiście pozostaje po prostu obejrzenie tej pory powstało 9 oficjalnych, pełnometrażowych filmów ze świata „Star Wars”, a dziesiąty jest już w drodze. Osiem z nich, nazywanych epizodami, tworzy cykl, tak zwaną sagę o rodzinie Skywalkerów. Epizodom towarzyszą dodatkowe filmy osadzone w uniwersum, czyli „Gwiezdne wojny - historie” - w 2016 premierę miał „Łotr Jeden”, a już 25 maja 2018 na ekrany kin trafi „Han Solo”.Filmy ukazywały się w latach 1977-2017, nie zawsze zgodnie z chronologią opowieści. Pierwsze trzy filmy - „Nowa nadzieja”, „Imperium kontratakuje” i „Powrót Jedi”, czyli tak zwana stara trylogia to epizody IV-VI sagi Skywalkerów. W latach 1999-2005 miały swoją premierę trzy filmy nowej trylogii, które chronologicznie rozpoczynają opowieść - „Mroczne widmo” (epizod I) „Atak klonów” (II) i „Zemsta Sithów” (III). Wśród fanów popularnie nazywane są prequelami. W 2015 rozpoczęła się trzecia trylogia, która przedstawia wydarzenia z dziejów Galaktyki, rozgrywające się po „Powrocie Jedi” - do tej pory powstały „Przebudzenie mocy” (epizod VII) i „Ostatni Jedi” (VIII). Akcja „Łotra Jeden” (R1) i „Hana Solo” (HS) rozgrywa się pomiędzy „Zemstą Sithów” a „Nową nadzieją”.„Gwiezdne wojny” - w jakiej kolejności oglądać?Skomplikowane, prawda? Ta nieoczywista chronologia nie tylko powoduje mętlik w głowie mniej zaawansowanych fanów, ale także umożliwia dużą dowolność w oglądaniu kolejnych części cyklu. Zagorzali fani stworzyli różne metody oglądania sagi, proponując alternatywne do oficjalnej kolejności. Przedstawiamy kilka z klasyczny – zgodnie z chronologią epizodówTu sprawa jest prosta – oglądamy od pierwszego do ostatniego epizodu wszystkie filmy sagi, według oficjalnej numeracji. I-II-III-IV-V-VI-VII-VIII Warto też dodać do tej kolejności „Łotra Jeden” (ŁJ), który oficjalnie jednak nie wchodzi w skład cyklu o Skywalkerach. I-II-III-ŁJ-IV-V-VI-VII-VIII Zalety: Wątki przejrzyście wynikają z poprzednich Najłatwiej możemy ogarnąć całe skomplikowane uniwersum „Star Wars” Wady: Prequele w dość zgodnej opinii fanów uchodzą za najsłabsze części sagi; szczególnie „Mroczne widmo” uważane jest praktycznie za nic nie wnoszące do opowieści Wielu laików zraziło się do CAŁEJ sagi „Gwiezdnych wojen”, bo nie mogli przebrnąć przez „Mroczne widmo” i „Atak klonów”. W efekcie nigdy nie dotarli do starej trylogii Największa niespodzianka „Imperium kontratakuje” i „Powrotu Jedi”, czyli pochodzenie Dartha Vadera zdradzone jest już w poprzednich filmach, co osłabia zaskoczenie przy oglądaniu starej trylogii Sposób historyczny – zgodnie z kolejnością powstawania filmówOglądamy dokładnie w takiej kolejności, w jakiej filmy trafiały na IV-V-VI-I-II-III-VII-VIII Lub: IV-V-VI-I-II-III-VII-ŁJ-VIII Zalety: Oglądając nową trylogię po starej, wracamy do wielu wątków. Poznajemy ich źródło, a także możemy lepiej zrozumieć filmowe wydarzenia i motywacje bohaterów Ważny element nostalgii – odświeżamy własne wspomnienia, związane z kolejnymi seansami poszczególnych części Obserwujemy technologiczny postęp produkcji „Gwiezdnych wojen” Wady: Po obejrzeniu starej trylogii już wiemy wszystko, co potrzeba o uniwersum - nowa niczym nas na dobrą sprawę już nie zaskoczy Brak zaskoczenia wątkiem Dartha Sidiousa Nieuchronne porównywanie starej i nowej trylogii „Łotr Jeden” nie ma właściwie nic wspólnego z „sąsiadującymi” z nim filmami trzeciej trylogii Sposób Ernsta RisteraZaproponowany przez jednego z użytkowników pewnego amerykańskiego forum dla fanów „Star Wars”. Zaczynamy od „Nowej nadziei” i „Imperium kontratakuje” - w ten sposób poznajemy najważniejszych bohaterów i wątki opowieści. „Imperium” kończy się największym cliffhangerem w historii kina – ujawnieniem tożsamości Dartha Vadera. To dobry pretekst, by powrócić w tym momencie do nowej trylogii i poznać okoliczności, w jakich przywdział czarny strój i porzucił dawne imię. Po obejrzeniu wszystkich prequeli możemy powrócić do starej trylogii i „Powrotu Jedi”, w którym wszystkie wcześniejsze wątki zostają rozwiązane. Nowa trylogia jest już w pewnym sensie nowym zatem: IV-V-I-II-III-VI-VII-VIII Zalety: Od razu oglądamy najlepsze części sagi (idealne rozwiązanie dla początkujących w świecie „Gwiezdnych wojen”) Ten sposób oglądania powoduje najwięcej zaskoczeń i emocji u widza Możemy poznać wszystkie wątki, bo nie pomijamy żadnej części Wady: Musimy oglądać „Mroczne widmo” Sposób „Machete Order”Sposób zaproponowany przez Roba Hiltona z bloga No Machete Juggling. Przypomina koncepcję Ristera, ale nie ma w nim znienawidzonego przez fanów „Mrocznego widma”. IV-V-II-III-VI-VII-VIII Zalety: Te same, co w przypadku sposobu Ristera, ale jest jeszcze bardziej ekscytująco, bo nie oglądamy „Mrocznego widma” Nie musimy oglądać „Mrocznego widma” Oglądamy na ekranie znacznie mniej Jar-Jar Binksa Wady: Nie dowiemy się, dlaczego kanclerz Valorum został odwołany (z tego powodu Sheldon Cooper z „Teorii wielkiego podrywu” nigdy nie pomija „Mrocznego widma”) Sposób konserwatywny/dla fanów George’a LucasaMetoda dla fanów, którym nie spodobała się nowa trylogia. Oglądamy wyłącznie filmy, nad którymi pracował George Lucas, to znaczy części I-VI. Koniecznie w tej kolejności, jaką zaproponował sam Stwórca, to znaczy: I-II-III-IV-V-VI Zalety: Możemy w pełni cieszyć się wizją George’a Lucasa Możemy wierzyć, że od teraz główni bohaterowie żyli długo i szczęśliwie Taniec Ewoków przy ognisku jest idealnym zwieńczeniem sagi Wady: Nie dowiemy się, co wydarzyło się po „Powrocie Jedi” Musimy obejrzeć „Mroczne widmo” Sposób skrajnie konserwatywny/the best of „Star Wars”Jeśli nie mamy czasu na długotrwały maraton, a chcemy uczcić 4 maja, lub chcemy zarazić bakcylem „Gwiezdnych wojen” kompletnego laika, powinniśmy wybrać tę kolejność. Wybaczcie subiektywizm – stara trylogia zawiera wszystko, co najlepsze w „Gwiezdnych wojnach” i nie jesteśmy w tej opinii osamotnieni. Taką metodę wybierają również skrajnie konserwatywni fanatycy sagi, którzy odrzucają zarówno prequele, jak i trzecią trylogię, a zmagania Jasnej i Ciemnej Strony w odległej galaktyce oglądają, pomrukując pod nosem: „Kiedyś to było”. IV-V-VI Zalety: Wszystko, co najlepsze w „Star Wars” do obejrzenia w jeden wieczór Kolejność idealna dla osoby, która pierwszy raz ogląda „Gwiezdne wojny” Możemy wierzyć, że od teraz główni bohaterowie żyli długo i szczęśliwie Taniec Ewoków przy ognisku jest idealnym zwieńczeniem sagi Możemy bezkarnie mruczeć pod nosem „kiedyś to było” Nie musimy oglądać „Mrocznego widma” Wady: Nie poznamy dalszych losów bohaterów Nie możemy wierzyć, że od teraz główni bohaterowie żyli długo i szczęśliwie Nie poznamy wielu ciekawych postaci Nie dowiemy się, co to za dziewczynka z dziwnym kijem, którą nasza córka/młodsza siostra ma na szkolnym plecaku, ani kim jest ten zamaskowany koleś z krzyżem świetlnym, z którym pudełko śniadaniowe ma nasz syn/młodszy brat Nie dowiemy się, dlaczego kanclerz Valorum został odwołany Którą kolejność oglądania „Gwiezdnych wojen” wybierzecie na dzisiejszy wieczór? Maciej Koprowicz Redaktor antyradia Szykuje się zmiana w grafiku? Zaktualizowano 16 czerwca 2022 11:04 Opublikowano 16 czerwca 2022 11:01 W ciągu ostatnich lat wystąpiło wiele zawirowań w temacie przyszłości marki Gwiezdne Wojny. Przedstawiciele Disneya i Lucasfilm wyraźnie skupili się na serialach, czego najlepszym przykładem jest obecnie emitowany Obi-Wan Kenobi i planowany na sierpień Andor. Wiemy jednak, że nad swoim własnym filmem ze świata Gwiezdnych Wojen pracuje obecnie Taika Waititi. Reżyser wyjawił niedawno nawet, że planuje powołać do życia zupełnie nowych bohaterów, odcinając się od sagi Skywalkerów. Pod koniec 2020 roku zapowiedziano także film o tytule Rogue Squadron, który przygotowuje Patty Jenkins (Wonder Woman). Choć mogłoby się wydawać, że projekt ten zaczął pokrywać się kurzem, Disney z niego w ogóle nie zrezygnował. W obliczu nacierających seriali, które podbijają platformę Disney+, warto nieco bliżej przyjrzeć się filmowej przyszłości uniwersum Gwiezdnych Wojen. Otrzymaliśmy właśnie od polskiego oddziału Disneya najaktualniejszą wersję kinowego grafiku, który uwzględnia nowe kosmiczne produkcje pełnometrażowe. Poniższy wykaz potwierdza doniesienia mające już kilka lat. To plan, który hollywoodzki gigant przygotował po przejęciu Foxa. Wygląda jednak na to, że nie uległ on zmianie, więc pozwólmy sobie na lekkie odświeżenie tematu: Rogue Squadron - 22 grudnia 2023 roku Filmowe Gwiezdne Wojny bez tytułu - 19 grudnia 2025 roku Filmowe Gwiezdne Wojny bez tytułu - 17 grudnia 2027 roku Ostatnio pojawiły się doniesienia sugerujące, że film Taiki Waititiego pojawi się już w przyszłym roku. Możliwe zatem, że ostatecznie przejmie termin premiery Rogue Squadron. Dzieło Patty Jenkins nie wydaje się poruszać do przodu i prawdopodobnie przeskoczy w grafiku na grudzień 2025 roku. Disney prawdopodobnie będzie trzymał się tego wykazu, ponieważ uwzględnia on inną ważną markę przejętą po zakupie Foxa. W grudniu 2022 roku pojawi się Avatar 2 (Avatar: Istota wody). Kolejne części tej historii są datowane na grudzień 2024, 2026 i 2028 roku. Będą zatem pojawiały się naprzemiennie co roku z Gwiezdnymi Wojnami. Warto przypomnieć niedawną wypowiedź szefowej Lucasfilm. Kathleen Kennedy stwierdziła, że nadszedł czas, aby skupić się na pojedynczych filmach, aniżeli całej nowej trylogii. Poza Taiką Waititim i Patty Jenkins swój nowy film z uniwersum Gwiezdnych Wojen nadal planuje stworzyć Rian Johnson (Gwiezdne Wojny VIII: Ostatni Jedi). Za jakość i rzetelność powyższej treści ręczy Wojtini Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres wskazuje jednak na to, że szefowie Disneya w międzyczasie zdążyli zmienić zdanie. Według doniesień portalu Hollywood Reporter, Benioff i Weiss pracują obecnie nad treatmentem nowej trylogii. Okazuje się jednak, że ich autorstwa będzie scenariusz tylko jednego z filmów (pierwotna umowa dotyczyła napisania wszystkich trzech). Nie wiadomo przy tym, czy któryś z filmowców miałby również zająć reżyserią któregoś z epizodów. W zestawieniu z opublikowaną dzisiaj informacją o serialu poświęconemu Obi-Wanowi Kenobiemu, widać więc zmiany w nastawieniu wytwórni do marki. A to nie koniec wszystkich wieści na ten temat. Star Wars podsumowanie - wszystkie planowane przez Disneya filmy, seriale i animacje: Filmy - Gwiezdne wojny: Skywalker odrodzenie Pierwszym i być może najważniejszym testem nowej strategii Disneya będzie premiera „The Rise of Skywalker”. Produkcja zamknie nową trylogię, która do tej pory niezwykle mocno podzieliła fanów. Dlatego jedni patrzą na zapowiedź Epizodu IX z nadzieją, a inni nieufnością. Przyczynia się do tego również powrót Abramsa na stołek reżyserski, bo ten twórca ma równie wiele zalet co dotychczasowych informacji i pojawiających się w ostatnim czasie plotek ważną częścią „Skywalker odrodzenie” będzie powrót Imperatora i jego relacja z Vaderem. Spekuluje się nawet, że Anakin Skywalker w jakimś sensie miałby pojawić się w filmie. Byłby to zresztą kolejny z powrotów, bo jak pokazują opublikowane niedawno zdjęcia z planu całkiem sporą rolę może odegrać Lando Calrissian. Dużo mówi się także o szykowanym przez twórców pojedynku Kylo Rena z Rey, pojawieniu się Rycerzy Ren, nowych Szturmowcach oraz finałowej scenie, która zmieni sagę na zawsze. Epizod IX zadebiutuje w kinach w grudniu 2019 roku. Seriale - The Mandalorian oraz inne produkcje na Disney+ „The Mandalorian” to pierwszy aktorski serial w świecie odległej galaktyki, który zrobi Disney. Produkcja opowie o jednym z legendarnych wojowników z Mandalory (według starego kanonu należeli do niego Jango i Boba Fett), który będzie przemierzać Zewnętrzne Rubieże kosmosu, szukając pracy jako najemnik na zlecenie. W produkcji zagrają Pedro Pascal, Gina Carano, Carl Weathers, Nick Nolte, Giancarlo Esposito, Emilly Swallow, Werner Herzog i Taika Waititi. Do sieci kilkanaście tygodni temu wyciekły dwa nagrania prezentujące sceny z „The Mandalorian”.Oprócz dzieła Jona Favreau Disney zapowiedział do tej pory jeszcze jeden serial opowiadający o losach Cassiana Andora z „Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie”. Dzisiaj w mediach branżowych pojawiła się również informacja o serialu o Obi-Wanie Kenobim z udziałem Ewana McGregora. Decyzja, żeby zrobić produkcję wieloodcinkową zamiast filmu to pokłosie słabego wyniku spin-offa o Hanie Solo i chęci zdobycia sympatii fanów prequeli George'a Lucasa. Być może więcej o obu dziełach usłyszymy podczas przyszłotygodniowej imprezy D23. Komiksy i książki - Nieznane historie bohaterów nowej trylogii Kolejnym błędem z przeszłości, który w teorii ma zostać naprawiony w najbliższych miesiącach, jest całkowite ignorowanie przez Disneya siły Expanded Universe. Firma bez żalu zlikwidowała stary kanon, wysyłając niemal wszystkie dzieła z przeszłości do sfery legend. Takie było jej prawo, ale już tym jednym ruchem wzbudziła gniew fandomu. Dalej było zresztą jeszcze gorzej, bo większość nowo powstałych filmów i komiksów opowiadających o czasach Nowej Republiki i Najwyższego Porządku stała na bardzo przeciętnym poziomie. Tak jakby nikt nie chciał za ich pomocą opowiedzieć interesującej i samodzielnej historii. Filmy - co wiemy o trylogiach Riana Johnsona i duetu D&D? Od kilku miesięcy wiadomo, że Disney po premierze Epizodu IX planuje dać trochę odpocząć marce „Star Wars”. Nie oznacza to jednak, że wytwórnia nie ma swoich planów na produkcje pełnometrażowe. Jak zostało powiedziane na początku tekstu, David Benioff i Weiss nie napiszą jednak wszystkich trzech filmów swojego dzieła rozgrywającego się w czasach Starej pakiet filmów otrzymał z kolei znienawidzony przez dużą część fandomu Rian Johnson. Reżyser potwierdził wczoraj w rozmowie z magazynem Observer, że jego filmy nie będą mieć nic wspólnego ze Skywalkerami i jakimikolwiek innymi postaciami kojarzonymi z głównej sagi „Gwiezdnych wojen”. Podobno na ten moment trwa faza planowania, a Johnson zastanawia się, co dla niego jest esencją filmów George'a Lucasa. Gry - Star Wars Jedi: Fallen Order i nowe Lego Star Wars Trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że Disney z początku antagonizował fanów „Gwiezdnych wojen” na każdej możliwej płaszczyźnie. Również segment gier wideo nie obył się bez kontrowersji. Skandal związany z loot-boxami w „Battlefront 2” pokazał jak bardzo bezosobowe jest podejście EA do gwiezdnej sagi. Ma się to jednak zmienić wraz z premierą gry dla jednego gracza „Star Wars Jedi: Fallen Order”. Jej premiera wypada na listopad, a w dalszej przyszłości fani serii powinni też czekać choćby na „Lego Star Wars: The Skywalker Saga”. W zapowiedzianej na 2020 rok produkcji w styl klocków Lego ubrane zostaną wszystkie filmy sagi związane z tytułową rodziną. Seriale animowane - koniec Resistance powrót The Clone Wars Serial animowany „Star Wars: Resistance” nie znalazł wielu zwolenników ani wśród zwyczajnych widzów, ani fanów sagi. Produkcja była krytykowana za niemal wszystko - począwszy od słabą animację, przez irytujących bohaterów, aż po idiotyczną fabułę. Od wczoraj wiemy, że Disney jednocześnie oparł się krytyce i się pod nią ugiął. W jaki sposób? Ogłoszono właśnie, że powstanie 2. sezon serialu, ale będzie jednocześnie ostatnim. Nowe odcinki mają rozgrywać się równolegle do wydarzeń z „Ostatniego Jedi” i prowadzić do Epizodu inny los czeka „Star Wars: The Clone Wars”. Produkcja skasowana, gdy Disney przejął prawa do marki, teraz powróci w glorii chwały. Na Disney+ pojawi się 7. sezon dzieła Dave'a Filoniego. Jest to w dużej mierze możliwe dlatego, że serial jest jednym z garstki dzieł utrzymanych w kanonie. Pierwszy odcinek 2. sezonu „Resistance” pojawi się na amerykańskim Disney+ 6 października, a kolejny epizod Wojen klonów poznamy w ostatnim kwartale roku. Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce... Dobra, nie ma się co czarować, to nie było łatwe, lekkie i przyjemne zadanie. Trzy zupełnie różne pokolenia fanów ostrzą widły, galaktyczny konflikt trwa, a "Gwiezdne wojny" pozostają katalizatorem niezdrowych, internetowych przepychanek. W normalnych okolicznościach poprosiłbym Was o wyrozumiałość i solidarność w miłości do kina. Ale przecież wszyscy wiemy, że kiedy przychodzi do "Gwiezdnych wojen", okoliczności nigdy nie są normalne. Oceniamy wszystkie filmy z serii "Gwiezdne wojny"Szeregując kolejne produkcje, skupiłem się wyłącznie na kanonicznych, pełnometrażowych i fabularnych filmach (więc zarówno "Holiday Special", jak i przyzwoite "Wojny klonów" musimy zostawić w rezerwie). Nie ograniczałem się jednak do formatu 3x3 i uwzględniłem dwa disnejowskie spin-offy. Last but not least, wziąłem również pod uwagę ludzką skłonność do rozwoju psycho-duchowego – w myśl zasady, że tylko krowa zdania nie zmienia, sporo tu zdzierania woalu nostalgii oraz zwracania sprawiedliwości. Niech moc będzie z Wami, odliczamy!

gwiezdne wojny plan filmowy