co szkoła robi z mózgami dzieci
Gubernator Kraju Nadmorskiego na dalekim wschodzie Rosji Oleg Kożemjako postanowił skontrolować postępy prac w budowie szkoły. Wykonawca robót spóźniał się z terminem. Na budowie nie było żadnych robotników, a jedynie stróż - kompletnie pijany.
W tym przypadku bohaterem został nauczyciel Keanon Lowe, który w prosty, ale również odważny sposób rozbroił młodzieńca.
TEDx o tym, dlaczego trzeba uczyć dzieci programowania; TEDx o tym, co szkoła robi z mózgami dzieci; Dokument o sztucznej inteligencji “Do you trust this computer” Wykład Tomasza Bilickiego o uzależnieniach młodzieży pierwszy i drugi; Manfred Spitzer “Jak uczy się mózg” (lepsza książka) oraz “Cyfrowa demencja”
Film TED-co szkola robi z mozgami DRAFT. 5th grade. 0 times. Instructional Technology. 0% average accuracy. a year ago. julia05_09_99_83692. 0. Save. Edit. Edit.
Inspiro oferuje naukę języka angielskiego (i hiszpańskiego) tylko dla dorosłych. Szkoła pracuje w oparciu o własną metodę, nie używa tradycyjnych podręczników. Dużą wagę przywiązuje do lektorów, których bardzo ceni. Placówka oferuje naukę zarówno w trybie stacjonarnym jak i online.
Online Bekanntschaft Meldet Sich Nicht Mehr. Jak pomóc własnego dziecku w rozwoju jego potencjału? Jaki jest sekret motywacji u najmłodszych? Jak wychowanie i edukacja potrafią zabić ciekawość i motywację młodych ludzi? Tak wiele mówię o wewnętrznej motywacji w kontekście dorosłych. To od niej zaczyna się każde działanie. Motywacja wewnętrzna jest impulsem, iskrą, napędem do działania! A jak wygląda motywacja wewnętrzna u dzieci? Dzieci, podobnie jak dorośli, są w nią wyposażone. Zauważ, że od maleńkości dziecko jest ciekawe świata, pragnie odkrywać, działa w oparciu o samo-ukierunkowanie. Pokonuje trudności, często odważnie sięga po to, czego chce, ma pasje (czasem zbyt jest ich zbyt wiele naraz lub zmieniają się zbyt często, lecz pamiętaj o tym, że dziecko, które się rozwija, zwyczajnie poszukuje). Jeśli chcemy wspierać, a nie zabijać motywację u naszych dzieci, powinniśmy pomagać im podążać w kierunku tej autonomii i mistrzostwa. Nagrody i kary – Czy nagradzać dziecko? Nim przejdę do przykładów motywowania dzieci w domu i w szkole, najpierw kilka słów o znanym Ci systemie kar i nagród. Nagrody to pozorni wzmacniacze motywacji. Tak naprawdę zamiast nieść zachętę i przynieść efekty – potrafią popsuć naturalną chęć dziecka do odkrywania, zaangażowania, włożenia wysiłku. Nagroda zabija wewnętrzną motywację. Gdy dziecko zaczyna działać głównie dla nagrody, działa pod pewnego rodzaju presją. Działa „motywując się” zewnętrznym czynnikiem, zamiast kierować się chęcią, siłą, wiarą w swoje umiejętności. „Powiedz wierszyk, a dostaniesz piękny dyplom” – słyszy przedszkolak, który prawdopodobnie po tym dniu straci zainteresowanie wierszykami. Już od dawna nawet w świecie dorosłych powtarza się, że nagrody potrafią zdziałać więcej szkody, niż pożytku. Skoro wiemy, że na menedżerów nie działa metoda kija i marchewki, to dlaczego stosujemy tę strategię na własnych dzieciach? „Zjedz do końca, a wyjdziesz na podwórko.” „Jak dostaniesz piątkę ze sprawdzianu z angielskiego, to dam Ci ekstra kieszonkowe.” „Jak pomożesz siostrze posprzątać pokój, to kupię Ci tę grę.” To klasyczne przykłady działania „jeśli… to…”. Jako rodzice i nauczyciele warto byśmy zastanowili się: Czy to nie brzmi jak szantaż? Czy w tej sytuacji lęk przed porażką zajmuje miejsce naturalnej motywacji? Czy chcesz od małego pielęgnować w dziecku interesowność? Czy nie mylisz celów, którymi dziecko ma się kierować? Czy nie lepiej, by dziecko zjadło obiad do końca, aby mieć siłę… by pouczyło się więcej do sprawdzianu, bo wtedy mama będzie dumna i na wakacjach będziemy mogli popróbować rozmawiać po angielsku… by pomogło rodzeństwu, bo jest młodsze i dobrze jest pomagać sobie nawzajem…? Uważajmy więc na zabójcze nagrody i pozorne cele. Umiejętność rozróżniania ich od prawdziwej i skutecznej motywacji ma ogromne znaczenie i może wpłynąć na przyszłość Twojego dziecka. Jak chwalić dziecko? Kolejna lekcja do odrobienia dla rodziców i nauczycieli to chwalenie dzieci. Pochwały nie są w same w sobie czymś groźnym, czy negatywnym. Pozwalają udzielić dzieciom informacji zwrotnej oraz zachęty. Łatwo jednak zmienić pochwałę w nagrodę typu “jeśli… to…”. Wówczas jesteśmy o krok od stłamszenia kreatywności oraz motywacji wewnętrznej dziecka. Jak zatem udzielać pochwał we właściwy sposób? Chwal wysiłek, a nie inteligencję. Unikaj mówienia do dziecka, jakie jest mądre. Badania psycholożki Carol Dweck wykazały, że dzieci chwalone za to, że “są mądre”, przy każdym kontakcie obawiają się, by nie wyjść na głupka. Opierają się przy tym nowym wyzwaniom i wybierają najłatwiejszą drogę. Z kolei dzieci chwalone za konkretny wysiłek rozumieją, czym jest ciężka praca, podejmują się chętnie nowych wyzwań, dążąc do mistrzostwa. Chwaląc, bądź konkretny. Unikaj ogólników. Pochwała może być cenną zachętą. Udzielaj więc użytecznych informacji zwrotnych. Chwal na osobności. Ponownie wracamy do sytuacji z nagrodami. Pochwała udzielona publicznie może przerodzić się z wartościowej informacji zwrotnej w publiczne dowartościowanie. Udziel pochwały na osobności. Chwal tylko wtedy, masz powód. Dzieci są bystre i potrafią rozpoznać, kiedy są nadmiernie chwalone. Chwal tylko szczerze i kiedy dziecko na to zasłużyło. Fałszywe pochwały nie są nikomu do niczego potrzebne. Kieszonkowe – dawać, czy nie dawać? Dawać. Kieszonkowe dla dziecka to namiastka autonomii. Własna, niewielka suma pieniędzy uczy dziecko oszczędzania, podejmowania decyzji odnośnie tego, na co je wyda. Kieszonkowe uczy odpowiedzialności. To, co jako rodzice robimy niewłaściwie pod kątem kieszonkowego, to łączenie go z obowiązkami domowymi. Wiązanie pieniędzy z utrzymaniem porządku w domu sprawia, że dziecko motywuje system nagrody “jeśli…to…”. Nie dziwmy się więc później, że nasze pociechy same z siebie nie mają ochoty nam pomóc w nakryciu do stołu, wyniesieniu śmieci, czy odkurzaniu. Jeśli sami uczymy je, że sprzątanie to transakcja wiązana kończąca się otrzymaniem “wynagrodzenia”. Zapłata za dobrze wykonaną pracę to jedno. A wzajemna pomoc w rodzinie, polegająca czasem na tym, że wspólnie dbamy o nasz dom, zachowanie w nim porządku to drugie. Nie mieszajmy tych dwóch rzeczy, jeśli chcemy, by nasze dzieci były zmotywowane do pomagania. Zadania domowe – złodzieje czasu i zabójcy autonomii? Ten trzyczęściowy test przy zadawaniu prac domowych, który zaraz przedstawię, zaczerpnęłam z książki Daniela H. Pinka “Drive”. Celem przedprowadzenia testu jest weryfikacja, czy zadanie domowe naprawdę pomoże uczniom się uczyć, czy jedynie zabierze im cenny, wolny czas, w służbie fałszywego poczucia dyscypliny? Jesteś nauczycielem? Zadaj sobie te 3 pytania: Czy daję uczniom chociaż trochę autonomii w tym, jak I kiedy odrobić to zadanie? Czy to zadanie propaguje mistrzostwo, podsuwając nowatorski, zajmujący temat (w przeciwieństwie do pamięciowego przetwarzania czegoś, co już zostało przerobione w klasie? Czy moi uczniowie rozumieją cel tego zadania? To znaczy, czy są w stanie zrozumieć, w jaki sposób odrobienie tego dodatkowego zadania w domu przyczyni się do szerszej działalności, w jaką zaangażowana jest klasa? Jeśli odpowiedź na krótekolwiek z tych pytań brzmi “nie”, czy możesz jakoś przerobić to zadanie? I pytanie do rodziców: czy zaglądacie od czasu do czasu do zeszytów swoich dzieci? Czy sprawdzacie, co czy zadania domowe Waszych pociech propagują podporządkowanie, czy zaangażowanie? Szkoda czasu naszych dzieci na bezsensowne zadania. Zachęcaj dziecko do mistrzostwa Szkoła często naucza, zamiast sprawiać, by dzieci się uczyły. Nauczanie a uczenie się to dwie różne sprawy. To odkrycie zapoczątkowało w Stanach Zjednoczonych tzw. unschooling, czyli od-szkalnianie i pomógł rozwinąć się edukacji domowej. Unschooling propaguje autonomię I pozwala dzieciom uczyć się tego, co i jak chcą. Spędzają nad interesującym je tematem tyle czasu, ile potrzebują. Być może od-szkalnianie z różnych powodów nie jest dla Ciebie i Twoich dzieci. Moje obie córki chodzą do szkoły bazującej na formalnym programie nauczania. Warto mimo wszystko zainteresować się innowacyjną edukacją. Na początek polecam Ci to wystąpienie na TEDx, które wyjaśnia, co szkoła robi z mózgami dzieci i jak wykorzystywać potencjał umysłów i rozwijać indywidualne talent. Jak widzisz, standaryzacja, podporządkowanie oraz rutyna potrafią skutecznie podkopać motywację u naszych dzieci. To dotyczy sytuacji mających miejsce w szkołach, jak i w domach. Dzieci naturalnie chcą rozwijać się w jednych dziedzinach, a w innych opuszczają. Zupełnie jak dorośli. Dlatego to, czego potrzebują najbardziej to… nasza akceptacja. Dziecko nie musi być dobre we wszystkim, co robi, mieć znakomitych ocen we wszystkich przedmiotach w szkole. Pozwól mu rozwijać się i angażować zgodnie z jego naturalnymi potrzebami. I pamiętaj, że dobre rady i zbytnia kontrola rodzicielska oraz nauczycielska bywają zabójcze podobnie jak nagrody, kary i napominanie. ⇒ Jeśli interesuje Cię temat wewnętrznej motywacji, zapraszam na Cię do obejrzenia wideo, w którym mówię, jak działa motywacja i jak motywować się, żeby osiągać cele:
Zajęcia szkole bym przeorganizował tak jak to napisałem ostanio na fejsie. Szkolnictwo tkwi w stagnacji i wszyscy marnuja tylko najlepsze lata, między innymi na czytanie listy obecności na każdej lekcji. Zastanowcie się co tak na prawdę zostało wam ze szkoły. Ja gdybym nie miał korków to nie potrafiłbym powiedzieć zdania po angielsku tak jak to mam z francuskim z którego korków nie miałem i znam tylko kilka prostych słów.. źródło: 2019-01-06
Czym szkoła być powinna… Zanim powiem Ci co ja o tym wszystkim myślę, chcę zaznaczyć, że odnoszę się w tym tekście do systemu. Nie kieruję moich słów do konkretnych ludzi. Ja szczerze chcę, żeby świat był lepszy. I szczerze wierzę, że może być. Zależy to wyłącznie od nas: od naszych myśli, decyzji i naszej postawy na co dzień. Szkoła kiedyś Szkoła jest zła. I wymaga totalnej rewolucji. Zaraz wyjaśnię Ci dlaczego… “Szkoła” to słowo, które pochodzi z języka greckiego i oznacza… “czas wolny”. Ha! Ale zaraz zaraz… szkoła, którą znasz nijak ma się do czasu wolnego. Ona wręcz ten czas wolny zabiera!!! Nie wiem czy wiesz, ale szkoła, jaka istnieje dzisiaj powstała… dwa wieki temu. A więc 200 (DWIEŚCIE!) lat temu… na początku XIX wieku w Prusach (!). Celem tej szkoły było, mówiąc w dużym uproszczeniu, wychowanie ludzi poddanych państwu, a więc przyszłych urzędników administracji państwowej. Był to system, który bazował na strachu przed przełożonymi, opierał się na odgórnych poleceniach i kontroli. Wspieranie kreatywności i zwracanie uwagi na indywidualne talenty dzieci? Nic takiego nie istniało. Przyszli urzędnicy mieli być posłuszni swoim przełożonym. Nie było mowy o zakwestionowaniu stanu rzeczy… Szkoła dziś Ten sam system działa dzisiaj. Nie zmieniło się nic. A świat zmienił się przez 200 lat… totalnie! Jeździmy nowymi samochodami, posługujemy się nowoczesnymi technologiami, czytasz tego bloga, a więc posługujesz się Internetem, komputerem, smartfonem, masz dostęp do OGROMU wiedzy w Internecie. A system edukacji zatrzymał się w dziewiętnastowiecznych Prusach. W tym systemie nie ma miejsca i czasu na innowacyjność i współpracę między ludźmi. Na szacunek. Na zrozumienie. Na empatię. Jest bowiem hierarchia: uczeń – nauczyciel – dyrektor – pracowik kuratorium – minister. Nadal uczniowie mają być posłuszni nauczycielom i nie mają prawa kwestionować niczego. Mają przyjmować i chłonąć wiedzę, którą się im podaje. Nie wolno zadawać pytań, bo nie ma czasu się nimi zajmować (albo odpowiadać na niewygodne pytania). Nie można realizować swoich pomysłów. Uczniowie nie mogą współdecydować o tym czego i jak się uczą, bo to nie oni decydują o podstawie programowej. Francuski filozof, historyk i socjolog Michel Foucault porównuje szkoły do więzień i określa je jako instytucje oparte na przymusie, kontroli i klasyfikacji. Warto, naprawdę warto nabrać dystansu, stanąć obok i spojrzeć na obecny stan rzeczy. Czy taka szkoła ma przygotowywać do życia? Czy to, co nam oferuje dzisiejsza szkoła to na pewno odzwierciedlenie współczesnego życia? Życie ma wiele kolorów i warstw. Nie jest płaskie ani czarne lub białe. Jest dokładnie takie, jak nim pokierujesz. Kiedy zdasz sobie z tego sprawę, zrozumiesz, że dziecko wcale nie musi przechodzić przez ten szkolny reżim przymusu, ocen i sztywnych ram, żeby… poradzić sobie w życiu i wyjść na ludzi. Dziecko nie musi na nikogo wychodzić, bo ono już jest wartościowym człowiekiem. To szkoła, poprzez wartościowanie ocenami cyfrowymi uczy dzieci, że nie są wystarczająco dobre. A przecież są, i to z chwilą kiedy przyszły na świat były idealne, takie jak były. Co się więc stało w szkole? Przestali być wartościowi? To naszą rolą – dorosłych, jest uświadomić dzieci, że to one mogą kreować własne życie. I każde dziecko może być kim chce. Jedno będzie chciało zostać lekarzem, a jeszcze inne podróżnikiem. A jeszcze inne nauczycielem wuefu. Bo będzie miało swój cel i swoje pasje. Jeszcze inne dziecko zostanie ogrodnikiem. Bo będzie chciało spędzić życie robiąc coś, CO KOCHA. Poza tym, nie każde dziecko jest stworzone do tego samego! Nie każdy człowiek ma takie same zainteresowania czy predyspozycje! Ale w praktyce nie jest tak. Nie ma znaczenie jakie dziecko ma pasje. Liczy się dobrze płatny zawód, kariera, dom i samochód, albo najlepiej dwa. Najlepiej praca w korporacji, bo są wszystkie benefity. Jak dziecko będzie miało kasę, to da sobie radę w życiu. Dziecko nie potrzebuje żadnych pieniędzy, żeby stać się kimś. Dziecko już jest KIMŚ. Gdy będzie realizować swoją pasję, pieniądze przyjdą. O to nie trzeba się martwić. Tutaj powstają zasadnicze pytania o wartości w życiu, jakie przekazujemy naszym dzieciom, nad którymi każdy rodzic pochylić się powinien. Jeśli uzna, że to ważne. Albert Einstein powiedział: Każdy człowiek jest geniuszem. Ale jeśli zaczniesz oceniać rybę pod kątem jej zdolności wspinania się na drzewo, to całe życie będzie myślała, że jest głupia. Ochhh ile w tym gorzkiej prawdy! Każdy z nas jest inny i każdy człowiek powinien mieć szansę rozwoju zgodnie z własnymi predyspozycjami i zainteresowaniami. Dzieci chcą iść do szkoły Ciekawość poznawcza, kreatywność, zachwyt nad poznawaniem nowego, przyjemność płynąca z nauki, samodzielne dochodzenie do wniosków na podstawie własnych doświadczeń… z tym przychodzą do szkoły wszystkie dzieci, bez żadnego wyjątku… Każde 6-letnie dziecko CHCE iść do szkoły, bo UWIELBIA się uczyć. A co dzieje się potem… u jednych szybciej, u innych później… ale każde dziecko w końcu zaczyna traktować szkołę jako przykry obowiązek… Najbardziej smuci mnie to kiedy słyszę, że dziecko nie ma zapału do nauki. Że woli wykuć materiał na pamięć, żeby mieć dobrą ocenę na teście niż wgryźć się w temat… nie ma czasu na swoje pasje, bo z roku na rok ogrom materiału do wkucia w sposób przerażający poszerza się. Że nie lubi angielskiego… że pani kazała nauczyć się na pamięć słówek zgodnie z podanym kluczem, a dziecko nie zapamiętało wszystkich i dostało złą ocenę. Mimo, że potrafi komunikować się po angielsku i potrafi innymi słowami wyrazić swoje myśli. Że brzydko pisze w zeszycie. Że jest zniechęcone. Ja się wcalę nie dziwię… kiedy ma do opanowania coś, czego nie do końca rozumie i nie widzi w tym sensu, nie nauczy się tego. Szkoła niszczy odpowiedzialność za własną naukę i własne działania (bo narzuca swoje odgórne zasady, nakazuje bezmyślnego słuchania autoryterów, nie daje więc przestrzeni na własne decyzje i samodzielne myślenie), niszczy poczucie własnej wartości, bo ocenia i krytykuje. Dorosły człowiek często nie jest w stanie przejąć odpowiedzialności za swoje działania, bo tak został nauczony… Mnóstwo szkolnych upokorzeń czy trudnych sytuacji odciska swoje piętno w dorosłym życiu i nie pozwala rozwijać się zgodnie z własnymi zainteresowaniami, i realizować w pracy zawodowej, która może sprawiać autentyczną frajdę. Wiedza W szkole nauczyciel stojąc przed uczniami przekazuje im wiedzę. A wiedzy się nie przekazuje!!! To każdy sam zdobywa wiedzę poprzez swoją wolę, własną aktywność i zaangażowanie. Nie da się nikomu wtłoczyć wiedzy na siłę… człowiek nie jest komputerem, do którego możesz wgrać dowolną ilość plików… to sam człowiek – jednostka decyduje czy i jak podejmie działania, żeby zdobyć konkretną wiedzę. W szkole uczysz się tematu i koniec kropka. Nikt nie mówi Ci po co, dlaczego to jest ważne i z czym się łączy. Wiedza to coś, co w dzisiejszych czasach dostępne jest na wyciągnięcie ręki… albo kliknięcie palcami! A w szkole… wiedza jest zamknięta w ramach podręcznika konkretnych autorów oraz autorów podstawy programowej. W szkole tę subiektywną wiedzę trzeba zakuć i zdać, aby potem zapomnieć. Nie ma różnych źródeł, różnych punktów widzenia i samodzielnego wyciągania wniosków. W szkole wnioski są już wyciągnięte i dzieci bezmyślnie mają je przyjmować za prawdę. A w życiu trzeba umieć informacje znaleźć i odpowiednio… wyselekcjonować! Odessać to, co nieistotne i połączyć to, co jest ważne. W dzisiejszym świecie trzeba umieć radzić sobie w gąszczu informacji. Trzeba umieć ustalać priorytety. SAMODZIELNIE. W szkole nie ma miejsca na samodzielność, odpowiedzialność za własną naukę i świadomość tej nauki. A w rzeczywistości człowiek nie jest w stanie zdobyć wiedzy jeśli nie będzie nią zainteresowany ani jeśli będzie do niej przymuszony. Zdobywanie wiedzy wymaga aktywności i… wolności! Dobrze… a w takim razie jak to powinno wyglądać? Co powinna uwzględniać edukacja dostosowana do XXI wieku? Przede wszystkim mieć na względzie jedno słowo: Zmiana Nie ma jednej metody dobrej dla każdego. Nie ma jednego źródła wiedzy. To, co zostało zbadane i potwierdzone dzisiaj, jutro może zostać zakwestionowane. Żyjemy w czasach ciągłej zmiany i szkoła powinna nas do tego przystosować. Nauczyciel Rolą nauczyciela nie jest podawanie wiedzy z podręcznika, a wzbudzanie pasji i wsparcie na każdym etapie nauki. Uczeń powinien mieć także prawo zakwestionować autorytet nauczyciela… TAK! Umieć wyrazić swoje zdanie zwłaszcza wtedy kiedy jest odmienne od zdania nauczyciela. Uczeń powinien mieć prawo rozmawiać z nauczycielem jak z przyjacielem. Dzisiaj obserwuję, że dzieci zwyczajnie boją się odzywać do nauczycieli i innych dorosłych. To ogromnie ważna umiejętność. Umieć wyrazić swoje zdanie, a nie ślepo przyjmować opinię innych ludzi. Bo później w życiu jako osoba dorosła będzie wierzyć w każdy autorytet i nie będzie mieć własnego zdania. Bo nie będzie szukać rozwiązań samodzielnie, tylko przyjmie za pewnik to, co “autorytet X powiedział”. Człowiek powinien umieć samodzielnie wyciągać wnioski na podstawie napływających z zewnątrz informacji… Jak się uczyć? W naszych szkołach nie ma czasu na dyskusje o tym JAK skutecznie się uczyć. Nie rozmawia się o tym z jakich materiałów warto korzystać w trakcie nauki. Nie rozmawia się o tym JAK uczy się człowiek, a konkretniej mózg. A to mogłoby być fascynujące dla każdego… odkryć jakie metody nauki najbardziej lubi MÓJ mózg… i odkryć to, że TWÓJ lubi co innego. Wszystkie metody szkolne są w sprzeczności z neurodydaktyką… innymi słowy z tym, jak uczy się mózg. Nie pytaj mnie dlaczego… Atmosfera Efektywna nauka ma miejsce wyłącznie w miłej, przyjaznej atmosferze. Uśmiech i dobre słowa, śmiech, dobra zabawa i… człowiek nie wie kiedy zdobywa wiedzę! Stres… hamuje proces uczenia się. A stresem jest także wmawianie sobie, że nie dam rady. Stresem jest też lęk przed oceną. Bez dobrej atmosfery nie da się osiągnąć trwałych efektów. Błędy W szkole za błędy otrzymuje się karę w postaci złej oceny. Błąd jest zły i nie należy go popełniać. Czego to uczy dzieci? Strachu przed porażką. Strachu przed wyjściem z własnej strefy komfortu i strachu przed rozwojem. Strachu przed kreatywnością. Uczeń woli wybrać proste i bezpieczne rozwiązania, wpasowane w ramy klucza odpowiedzi celem zdobycia lepszej oceny. A przecież w procesie nauki błędy są naturalne. Nauka to droga do zdobycia wiedzy, nauka jest dla osób, które rozwijają się, zdobywają nowe umiejętności i wiedzę. Ale to nie jest droga usłana kwiatami – błędy się zdarzają i to właśnie jest doskonały obszar, o którym trzeba mówić – nauka na własnych błędach, umiejętność rozpoznania ich i samodzielnego poprawienia. Przecież uczymy się nie tylko w szkole – uczymy się PRZEZ CAŁE ŻYCIE. Również z dyplmami studiów w rękach. Bo to nie dyplom jest wyznacznikiem naszej wiedzy! Jeśli nie boisz się, że ktoś skrytykuje Cię za Twój błąd – możesz cieszyć się poczuciem bezpieczeństwa. A poczucie bezpieczeństwa i przyjazna atmosfera to środowisko idealne do efektywnej nauki. Testy W szkole testy służą ocenie uczniów, ale… nie są wyznacznikiem właściwych umiejętności. Zaznaczanie prawidłowych odpowiedzi w teście, uzupełnianie luk czy łączenie wyrazów to zadania niewymagające głębokiego przetwarzania w mózgu, a więc nie wpływają one na lepsze zapamiętanie! Wykonywanie podobnych schematycznych zadań powoduje automatyzowanie aktywności umysłowej… innymi słowy i kolokwialnie rzecz ujmując… uczeń jedzie na automacie. Gdzie kreatywność? Rozwiązywanie problemów? Testy nie powinny istnieć. Powinny być projekty, wyzwania, rozwiązania. Rozmowy, dyskusje, tworzenie własnych plakatów, prezentacji, filmików. Nauka nie powinna polegać na uzupełnianiu ołówkiem w książce luk, a na pełnym zaangażowaniu i autentycznym wkręceniu się w wykonywany projekt. Zamiast uzupełniać ćwiczenia ułożone przez autorów podręczników, dzieci te ćwiczenia powinny tworzyć same, co niesamowicie angażuje mózg. Na wypiekach na twarzy, na wewnętrznej CHĘCI zrobienia czegoś, sprawdzenia, doszukania, dopytania. Na dojścia do wniosku samodzielnie. Na stworzeniu czegoś SAMODZIELNIE! Każdy, kto jest związany z edukacją (a więc uczniowie, rodzice, nauczyciele i … moim zdaniem wszyscy ludzie! przecież uczymy się przez całe życie!) powinien wiedzieć… Jak uczy się mózg? Tutaj odsyłam Cię do mojego artykułu o skutecznym zapamiętywaniu. I mając tę wiedzę (zgłębiając ją…) warto tworzyć miejsca przyjazne i odpowiednie dla ludzi, i warto na takie miejsca przeznaczać swój czas – i swoje życie. Podsumowując… Co robić? Jak sobie radzić z dzisiejszym mocno przestarzałym systemem edukacji w nowoczesnym świecie? Przede wszystkim uświadomić sobie aktualny stan rzeczy. Dopuścić do siebie myśl, że jest źle. Świat się zmienia bardzo (!) dynamicznie. Jak dzieci mogą dopasować się do tego świata jeśli zmarnują tak dużo czasu w instytucjach totalnie odbiegających od realiów tego świata? Myślisz, że Ty chodziłeś do szkoły, przeżyłeś i jest spoko, radzisz sobie w życiu, to Twoje dziecko też pójdzie tak jak Ty… Ale weź pod uwagę to, że Ty skończyłeś szkołę 15 – 20 – 30 lat temu! Czy jeździsz samochodem sprzed tylu lat? Czy nie używasz smartfona i nie szukasz wiadomości w sieci? Czy świat się nie zmienił? Świat się zmienił i zmienia się każdego dnia na naszych oczach!!! Pojawiły się nowe możliwości, których nie było nawet 10 lat temu. Gdy Twoje dziecko skończy szkołę, minie kolejne 10 – 15 lat. Wiesz jak wtedy będzie wyglądał świat? Nikt tego nie wie! Być może powstaną zawody, których teraz jeszcze nie ma. Nie jest łatwo zmienić system – bo ta zmiana wymaga przede wszystkim świadomości. Dopiero z tą świadomością możesz iść dalej. Istnieją JUŻ TERAZ inne możliwości edukacji niż szkoła publiczna. Da się zrobić inaczej, ale to wymaga przemyślanej decyzji i często przestawienia priorytetów. Edukacja domowa (cieszmy się, że jest legalna w Polsce!), szkoły montessori, waldorfskie, leśne, demokratyczne. Nie, nie jest to podział na szkoły publiczne i prywatne. Tak było 15 lat temu. Ale dzisiaj powstają szkoły niosące wartości, stawiające dziecko i jego naturalny rozwój na pierwszym miejscu. Nie są to szkoły zarezerwowane dla dzieci bogatych rodziców, a dla dzieci świadomych rodziców. Fundacje i społeczności działające na rzecz promowania naturalnej edukacji, wolności dzieci SĄ i prężnie działają. Wystarczy odnaleźć je.. Szkoły publiczne również budzą się do zmian… Jeśli jesteś nauczycielem, są fundacje dla nauczycieli, które pomagają im rozwijać się i odkrywać nowe drogi nauczania, takie, które pięknie angażują i przynoszą efekty w postaci szczęśliwych i spełnionych uczniów. Wystarczy otworzyć umysł i serce, i… samodzielnie ruszyć na wyszukiwanie informacji. Jest potrzebna wielka zmiana i trzeba o tym mówić głośno. To od nas zależy jak świat będzie wyglądał dalej. Od Ciebie też. Od każdego jednego człowieka. Nie możesz zmienić całego systemu? Ale możesz zmieniać siebie i swoje otoczenie! Czy wolisz przyjąć to, co jest, bo tak “musi być” i pozwolić “autorytetom” decydować za nas, czy wolisz zawalczyć o lepszy świat? A co ja robię w tym temacie? Wyrazem mojej niezgody na nieskuteczne systemowe nauczanie języka angielskiego jest… Vagaru, a więc rajskie miejsce, w którym jest wszystko, czego potrzeba, żeby opanować angielski. Wagary od szkoły i podręczników. Wolność – tam nic nie musisz. Jesteś, bo chcesz, a nauka jest czystą przyjemnością. Masz podane gotowe rozwiązania, które Cię ANGAŻUJĄ i samodzielnie podejmujesz decyzje z których funkcji korzystasz i przez jaki czas. Nagrywam podcasty i poprzez społeczność wagarowiczów na tym blogu publikuję artykuły na temat edukacji naturalnej. To jest moja osobista misja zmiany myślenia ludzi o tym JAK uczyć się skutecznie, jak robić to samodzielnie, jak brać odpowiedzialność za własną naukę. Znasz może film „Buntownik z wyboru”? Jeśli nie, polecam ogromnie! Will w jednej ze scen tak podsumował sens studiów na Harvardzie: You dropped a hundred and fifty grand on a f**in’ education you coulda got for a dollar fifty at the public library. „Wywalasz 150 tysięcy dolców na pieprzoną edukację ktorą możesz zdobyć za w lokalnej bibliotece!” Pomyśl o tym. Na koniec mam dla Ciebie kilka linków. Ten tekst powstał w wyniku moich wieloletnich przemyśleń, doświadczeń i realnego kontaktu z ludźmi (tymi uczącymi się oraz tymi związanymi ze szkołą). A ja wierzę w to, że podobne energie przyciągają się i dzięki tej sile, pewnego dnia odkryłam działania Matki Chrzestnej wszystkich dzieci, Godmother, którą polecam wszystkim osobom związanym z edukcją. Tutaj znajdziecie jej wystąpienie na temat tego, co szkoła robi z mózgami dzieci. A na deser (i po angielsku) zapraszam Cię do obejrzenia jednego z najsłynniejszych występień wyjątkowego człowieka, edukatora na – o tym dlaczego szkoły zabijają kreatywność. KEN ROBINSON With ❤️ Aggie Blog to nie tylko strona o tym, jak najlepiej nauczyć się słówek i gramatyki, i jak mówić swobodnie po angielsku, uwzględniająca najnowsze doniesienia ze świata neurobiologii, to także i przede wszystkim społeczność otwarta na poszerzanie horyzontów myślowych. Zabieramy Cię na wagary i pokazujemy inną stronę tego, co zostało utarte. Zabieramy w podróż szlakami mniej uczęszczanymi, a jednak wartymi zachodu. Mówimy o tym, o czym nigdy nie powiedzą Ci w szkole, o tym, jak pokonać strach przed mówieniem, na czym w ogóle nauka polega, a także czym jest fajnie życie, wolne od stresu i lęku, o podróżach, wolności (także) finansowej i o tym, że nie trzeba w ogóle do szkoły chodzić, żeby coś w życiu osiągnąć. Szalenie prawdopodobnym jest, że po tym, czego się tu dowiesz, Twoje życie nigdy nie będzie takie jak wcześniej, więc wchodzisz na własne ryzyko ;-)
Opublikowano: | Kategorie: Opinie i dyskusje Liczba wyświetleń: 618Szkoła nie uczy, szkoła naucza. A to krzywdzi nasze dzieci. Wystąpienie Angelikia M. Talagi, która marzy, by każde dziecko wykorzystywało potencjał swojego umysłu i rozwijało swoje indywidualne talenty. Poznaj plan rządu!OD ADMINISTRATORA PORTALUHej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.
Video info Activity URLs Follow Title: Co szkoła robi z mózgami dzieci? | Angelika M. Talaga | TEDxKoninED Description: Szkoła nie uczy, szkoła naucza. A to krzywdzi nasze dzieci. Prowadzi firmę Godmother, dbając o rozwój intelektualny dzieci i edukację rodziców, promując jednocześnie niekonwencjonalne rozwiązania w tych dziedzinach. Marzy, by każde dziecko wykorzystywało potencjał swojego umysłu i rozwijało swoje indywidualne co dzień entuzjastka jogi, ekonomii austriackiej i poszukiwaczka prawdy. This talk was given at a TEDx event using the TED conference format but independently organized by a local community. Learn more at more » « less Video Language: Polish Duration: 17:39 Format: Youtube Primary Original This video is part of Amara Public.
co szkoła robi z mózgami dzieci